Iran: Nowe starcia z policją

Starcia między irańską policją a grupą około 200 zwolenników umiarkowanego konserwatysty Mira Hosejna Musawiego wybuchły dzisiaj na nowo w stolicy Iranu Teheranie - poinformowała agencja AFP. Według doniesień tej samej agencji, Irańscy policjanci strzelają w powietrze.

Manifestanci, protestujący na ulicy Vali Asr przeciwko reelekcji prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, skandowali: "Śmierć dyktatorowi" i rzucali kamienie w stronę policji.

Reklama

W odpowiedzi siły porządku publicznego użyły gazów łzawiących.

Jak podaje AFP, dzisiaj ulice Teheranu masowo patrolowała policja, zwłaszcza teren wokół ministerstwa spraw wewnętrznych.

W sobotnich starciach z policją, które wybuchły po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich, zginęły trzy osoby. Protesty uważane są za największe od czasów rewolucji islamskiej z 1979 roku.

Jak poinformował agencję Reutera były wiceprezydent Iranu Mohammad Ali Abtami, w sobotę w nocy aresztowano ponad 100 polityków związanych z obozem reformistów.

Dzisiaj rano przywrócono natomiast przerwane dzień wcześniej łącza telefonii komórkowej.

Według oficjalnych rezultatów prezydent Ahmadineżad zdobył około 62,6 proc. głosów i zapewnił sobie reelekcję. Jego główny rywal Mir Hosejn Musawi dostał ok. 33,7 proc. poparcia.

Sytuację w Iranie szeroko skomentował przebywający na emigracji w USA Cyrus Reza Pahlawi, najstarszy syn ostatniego szacha Iranu Mohammada Rezy Pahlaviego, obalonego przez rewolucję islamską.

Wezwał on wspólnotę międzynarodową do wsparcia "obywatelskiego nieposłuszeństwa" w Iranie. Ocenił, że zmiany w jego kraju nie mogą nastąpić inaczej jak tylko od wewnątrz. - Zawsze wierzyłem w scenariusz obywatelskiego nieposłuszeństwa, lecz nie może do niego dojść bez pomocy, ani wsparcia wspólnoty międzynarodowej - powiedział w radiu RTL Pahlawi.

- Nadszedł czas, by świat wsparł mych rodaków w ich walce o wolność, prawa człowieka i demokrację - apelował.

Zaznaczył, że "nie należało spodziewać się innych rezultatów (w wyborach prezydenckich - red.), jeśli zna się system, w którym jedna osoba mówi, że posiada boską władzę, która kontroluje wszystkie dziedziny (działalności) rządu".

- Głównym problemem jest ten reżim. Dopóki reżim ów jest u władzy, uważam, że Irańczykom niestety nigdy nie uda się znaleźć sposobności (dojścia do) wolności - ocenił.

Spytany o ewentualny atak Izraela na irańskie instalacje nuklearne, Pahlavi odrzekł, że "jedynie przysłużyłby się on reżimowi w Teheranie".

- Jedynym rozwiązaniem dla świata, zanim Iran zdobędzie swoją bombę atomową, jest pomoc w zmianach wewnętrznych (których muszą dokonać) sami Irańczycy - sprzymierzeńcy wolnego świata - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat: AFP | starcia | policja | Iran

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje