Reklama

Reklama

IS przyznało się do potrójnego zamachu w Tall Tamer

Państwo Islamskie (IS) przyznało się w piątek do potrójnego zamachu samobójczego w kontrolowanym przez Kurdów mieście Tall Tamer na północnym wschodzie Syrii. Kurdyjscy bojownicy podają, że liczba ofiar wzrosła do ok. 50-60, a ponad 80 osób jest rannych.

Państwo Islamskie przekazało w komunikacie zamieszczonym w internecie, że trzej jego bojownicy kierujący trzema ciężarówkami wysadzili się w powietrze, a atak, przeprowadzony w czwartek wieczorem, był wymierzony w "bazy" kurdyjskich bojowników w Tall Tamer, mieście położonym w prowincji Hasaka. Według oświadczenia IS w potrójnym ataku zginęło 60 osób.

Reklama

Z kolei rzecznik kurdyjskiej milicji YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony), która kontroluje miasto, mówił wcześniej, że zginęło 50-60 osób, wyłącznie cywile.

Poprzedni bilans ofiar, podany w piątek przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka, mówił o 22 zabitych cywilach.

Przedstawiciel Obserwatorium dodał, że ofiary śmiertelne są również wśród funkcjonariuszy kurdyjskich sił bezpieczeństwa, ale nie podał ilu z nich zginęło. Chodzi o agencję bezpieczeństwa wewnętrznego o nazwie Asaisz, ustanowioną przez autonomiczną kurdyjską administrację na północy Syrii.

Jedna z ciężarówek wybuchła niedaleko centrum zdrowia, a druga w pobliżu targowiska - poinformowało Obserwatorium z siedzibą w Londynie.

YPG zwalcza dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) przy wsparciu sił amerykańskich z powietrza. Milicja ta okazała się najskuteczniejszym jak dotąd partnerem w terenie koalicji międzynarodowej pod dowództwem USA.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy