Reklama

Reklama

Jest "pakt na rzecz euro". Polska przystępuje

Na szczycie w Brukseli przywódcy 17 państw strefy euro zatwierdzili zasady paktu na rzecz euro - poinformował w piątek przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy w serwisie internetowym Twitter.

Pakt zakłada zbliżanie narodowych polityk gospodarczych.

Reklama

"Porozumienie co do zasady ws. paktu na rzecz euro. Trwają dyskusje co do pozostałych elementów pakietu" - głosi wpis Van Rompuya, który nie po raz pierwszy wykorzystuje internetowy serwis, by poinformować o decyzjach podjętych przez szefów państw i rządów.

Chodzi o pakt, znany dotąd jako Pakt na rzecz konkurencyjności, który jest efektem pomysłów zaprezentowanych przez Francję i Niemcy na poprzednim szczycie w Brukseli 4 lutego, by zacieśnić integrację w ramach eurolandu poprzez silniejsze zarządzanie gospodarcze. Projekt przygotowany przez Van Rompuya zakłada, że pakt jest otwarty dla krajów spoza strefy euro, pod warunkiem, że zobowiążą się one do wdrożenia jego postanowień. Premier Donald Tusk, który wziął udział wcześniej w piątek w szczycie UE na temat Libii, potwierdził, że Polska przystąpi do paktu.

"Z satysfakcją mogę powiedzieć, że obawa, że wzmocni się pokusa tworzenia dwóch prędkości (...) została zażegnana - powiedział Tusk. - W tej kwestii jestem dużo spokojniejszy niż wtedy, kiedy pomysł paktu się rodził".

Polska spełnia już jeden z kluczowych zaproponowanych przez Paryż i Berlin wymogów paktu (konstytucyjny limit zadłużenia), a także - w przeciwieństwie do Irlandii - nie obawia się harmonizacji podstawy podatku CIT. Dla Polski problemem nie powinien być też zakaz automatycznej indeksacji pensji (bo jej nie ma), który oprotestowały z kolei kraje członkowskie strefy euro - Belgia i Luksemburg.

Szczyty w ramach paktu mają odbywać się raz w roku, zawsze przed marcową Radą Europejską (formalny szczyt UE poświęcony sprawom gospodarczym). Pakt zakłada, że cele polityk gospodarczych będą uwzględniane wspólnie, ale środki do ich realizacji będą w kompetencjach narodowych, dobierane według uznania każdego z państw, z uwzględnieniem zróżnicowanych struktur gospodarek krajowych i różnych punktów wyjścia. Sprawdzeniu, czy kraje wypełniają swoje obietnice, będzie służył system wskaźników dotyczących konkurencyjności, wydajności i kosztów pracy, stabilności finansów publicznych itd.

"Co roku każdy szef państwa lub rządu podejmować będzie konkretne zobowiązania krajowe - głosi przyjęty dokument. - Wykonywanie zobowiązań i dokonywanie postępów na rzecz realizacji wspólnych celów politycznych będzie monitorowane co roku - na podstawie sprawozdania przygotowywanego przez Komisję Europejską - na szczeblu politycznym przez szefów państw lub rządów strefy euro i innych państw uczestniczących w pakcie".

Wszystko to ma się odbywać na podstawie zainaugurowanego w tym roku "europejskiego okresu oceny", w ramach którego kraje UE mają zbliżać polityki gospodarcze przy opracowywaniu swoich budżetów. Co roku najpierw kraje prześlą do KE narodowe plany reform (do kwietnia), następnie KE po ich ocenie wyda zalecenia dla poszczególnych krajów (na początku czerwca). Następnie zostaną one przedyskutowane i zatwierdzone przez radę ministrów finansów Ecofin oraz szefów państw i rządów "27" na szczycie UE (w czerwcu).

Porozumienie osiągnięte w gronie 17 państw strefy euro zostanie sformalizowane na następnym szczycie 24-25 marca, już w gronie wszystkich 27 krajów UE. "Państwa członkowskie, które będą w stanie to uczynić, powinny już 24 marca ogłosić swoje konkretne zobowiązania do wypełnienia w ciągu kolejnych 12 miesięcy" - głosi dokument.

PAP dowiedziała się ze źródeł dyplomatycznych, że oprócz Polski także Dania, spośród unijnych państw spoza strefy euro, deklaruje wolę przystąpienia do Paktu na rzecz konkurencyjności. Zainteresowane są też Łotwa i Bułgaria, nie chcą - Wielka Brytania i Czechy.

Z Brukseli Michał Kot i Inga Czerny

Dowiedz się więcej na temat: van Rompuy | pakt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje