Julia Skripal wydała oświadczenie w sprawie ataku w Salisbury

Julia Skripal, córka byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala, wydała w środę za pośrednictwem policji oświadczenie, w którym poinformowała m.in. o tym, że odrzuciła ofertę pomocy konsularnej ze strony Rosji.

33-letnia kobieta napisała w oświadczeniu, że jej życie jest "zupełnie inne niż to normalne, które się skończyło miesiąc temu", a także podziękowała lekarzom w szpitalu rejonowym w Salisbury i policji za ich wsparcie.

Reklama

Jednocześnie ujawniła, że jej 66-letni ojciec wciąż jest "poważnie chory", a ona sama "wciąż cierpi z powodu skutków użycia przeciwko nam tej toksycznej substancji".

Skripal odniosła się także do niepotwierdzonych informacji przekazywanych rosyjskim mediom przez jej krewną Wiktorię, a także sugestii rosyjskiej ambasady na Twitterze, że może być przetrzymywana przez brytyjskie służby wbrew swojej woli.

"Jestem bezpieczna i czuję się wraz z upływem czasu coraz lepiej, ale nie jestem jeszcze na siłach, aby udzielić mediom wywiadu, choć mam nadzieję, że kiedyś to się stanie. Do tego czasu chcę podkreślić, że nikt poza mną i moim ojcem nie może się wypowiadać w naszym imieniu. Dziękuję kuzynce Wiktorii za jej troskę o nas, ale proszę, aby na razie mnie nie odwiedzała ani nie próbowała się ze mną skontaktować. Jej opinie i założenia nie są moimi ani mojego ojca" - napisała.

Jak zastrzegła, na razie "nie chce rozmawiać z prasą ani mediami". "Proszę o zrozumienie i cierpliwość podczas gdy próbuję pogodzić się z moją obecną sytuacją" - dodała.

Poinformowała też, że współpracuje ze specjalnie wyszkolonymi funkcjonariuszami brytyjskiej policji; "pomagają zadbać o mnie i tłumaczą proces trwającego śledztwa" - napisała.

Julia Skripal potwierdziła pojawiające się spekulacje medialne, że odmówiła oferty opieki konsularnej ze strony Rosji. Jak zaznaczyła, została poinformowana o tym, kto jest osobą kontaktową w rosyjskiej ambasadzie, ale oświadczyła: "w tym momencie nie chcę skorzystać z ich usług - jeśli zmienię zdanie, to wiem, z kim się kontaktować".

Na początku marca br. Skripalowie padli ofiarą ataku w Salisbury, w wyniku którego stracili przytomność po kontakcie ze środkiem paralityczno-drgawkowym typu Nowiczok. Brytyjskie władze oskarżyły o próbę ich zabójstwa Rosję, co doprowadziło do najpoważniejszego kryzysu dyplomatycznego w relacjach między oboma państwami od zakończenia zimnej wojny.

Z Londynu Jakub Krupa 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL