Reklama

Reklama

Katastrofa szwedzkiego statku na Bałtyku

Na Bałtyku między wyspami Oland i Gotlandia zatonął przy bardzo silnym sztormie, szwedzki statek "Finnbirch". Uratowano 13 marynarzy.

Statek przez kilka godzin dryfował bezwładnie na morzu, leżąc na burcie - podały szwedzkie morskie służby ratunkowe.

Reklama

Spośród 14-osobowej załogi, szwedzkie śmigłowce ratunkowe zdołały ratować trzynastu marynarzy. Dwóch z nich podniesiono ze zrzuconej z helikoptera pneumatycznej tratwy ratunkowej.

Ok. 21.00 do akcji przyłączył się śmigłowiec fińskiej służby ratowniczej.

Obok helikopterów do akcji ratunkowej włączono też cztery statki handlowe, których zadaniem jest oświetlenie reflektorami miejsce zatonięcia "Finnbircha", by ułatwić poszukiwania rozbitków.

Po przewróceniu się 156-metrowej długości statku typu ro-ro, załoga - czterech oficerów szwedzkich oraz dziesięciu marynarzy filipińskich - nie mogła już skorzystać z łodzi ratunkowych.

Na morzu szaleje sztorm, fale dochodzą do prawie pięciu metrów. Temperatura powietrza w rejonie katastrofy wynosi ok. 1 stopnia Celsjusza, a temperatura wody prawie 10 stopni.

Przewrócony statek miał na swym pokładzie kontenery i naczepy samochodów ciężarowych.

Prawdopodobną przyczyną katastrofy było przesunięcie się ładunku.

Trudna sytuacja panuje także na polskim wybrzeżu. W Świnoujściu Urząd Morski ogłosił alarm przeciwsztormowy. Zalane zostało m.in. nabrzeże Władysława IV, a wieczorem nie wypłynął do Skandynawii prom Kopernik. Także przeprawa promowa w Karsiborzu została całkowicie wstrzymana.

W Darłówku i Ustce woda pozalewała budynki leżące w pobliżu portu.

Dowiedz się więcej na temat: Bałtyk | statek | katastrofy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy