Reklama

Reklama

Kolejne naloty w Jemenie

Koalicja pod egidą Arabii Saudyjskiej wznowiła naloty na cele milicji Huti w stolicy Jemenu. Dzień wcześniej ogłoszono pięciodniowe, humanitarne zawieszenie broni, które miało wejść w życie w nocy z niedzieli na poniedziałek.

O nalotach na pozycje szyickiej milicji w Sanie poinformowali mieszkańcy miasta. Ataki rozpoczęły się w sobotę w nocy, a przypuszczono je między innymi na koszary wojskowe w pobliżu stolicy. Koalicja pod wodzą Saudyjczyków zapowiedziała zaledwie dzień wcześniej, że wprowadzone zostanie zawieszenie broni, by pozwolić organizacjom humanitarnym na dostarczenie pomocy. Koalicja ostrzegła jednak, że natychmiast odpowie na próby naruszenia rozejmu.  

Reklama

Decyzję o przerwaniu operacji wojskowych podjęto na prośbę prezydenta Jemenu Abda ar-Raba Mansura al-Hadiego, który wraz z licznymi członkami swego rządu schronił się w Rijadzie. Hadi poprosił o zawieszenie broni, by po czterech miesiącach walk w Jemenie można było "dostarczyć i rozdysponować jak największą ilość leków i pomocy humanitarnej".

Dwa poprzednie rozejmy ogłoszone w Jemenie zostały zerwane, ponieważ szyickie milicje Huti walczące o obalenie Hadiego nie przerwały ataków. 

Konflikt zbrojny w Jemenie rozpoczął się pod koniec marca, gdy arabska koalicja dowodzona przez Rijad rozpoczęła naloty na cele milicji Huti w tym kraju. Intensywne bombardowania osłabiły pozycje rebeliantów. W ubiegłym tygodniu do odbitego z rąk Huti portu w Adenie, na południu Jemenu, przybił statek z żywnością dla 180 tysięcy mieszkańców.  

ONZ poinformował w miniony wtorek, że od marca w jemeńskim konflikcie zginęło 3640 osób, w tym 1693 cywilów; ponad milion zostało zmuszonych do opuszczenia domów.

Dowiedz się więcej na temat: Jemen | naloty | wojsko | Arabia Saudyjska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje