Kreml bada decyzję Belgii o nałożeniu aresztu na mienie rosyjskie

Kreml zakomunikował, że uważnie bada decyzję Belgii o nałożeniu aresztu na rosyjskie mienie państwowe w tym kraju w ramach egzekwowania wyroku sądu w odpowiedzi na pozew złożony przez byłych akcjonariuszy nieistniejącego już koncernu Jukos.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że rząd i prawnicy przyjrzą się sprawie. - Badamy w jak najstaranniejszy sposób wszystkie okoliczności pozwu - poinformował rzecznik.

Reklama

Natomiast prezydencki doradca Andriej Biełousow powiedział, że decyzja sądu zawiera szereg naruszeń. - Jesteśmy zaniepokojeni. Oczekujemy, że szereg krajów podejmie podobne kroki - oświadczył Biełousow podczas forum ekonomicznego w Petersburgu.

Jak podał w czwartek portal Newsru.com, władze Belgii nałożyły areszt na mienie państwowe Federacji Rosyjskiej znajdujące się w dyspozycji instytucji rosyjskich w królestwie, poza mieniem przedstawicielstw dyplomatycznych. Areszt nałożono na podstawie ubiegłorocznych decyzji sądowych. Pozew przeciwko Rosji złożyła grupa byłych akcjonariuszy Jukosu.

Komornicy sądowi wskazali, że skarżący zażądali nałożenia aresztu na mienie FR, bo niepokoją się o możliwość wyegzekwowania należnej im sumy, m.in. dlatego, że Federacja Rosyjska odmawia podporządkowania się wyrokom, które zapadły w sprawach przeciwko niej.

Firmy wymienione w wykazie komorników mają obowiązek poinformowania w ciągu dwóch tygodni o posiadanych środkach finansowych i aktywach państwowych Federacji Rosyjskiej. Jak podaje agencja RBK, w pozwie mowa jest o 47 organizacjach zarejestrowanych w regionie brukselskim - rosyjskich, belgijskich i międzynarodowych.

W wykazie są - podaje Newsru.com - faktycznie wszystkie wielkie banki zarejestrowane w Belgii, organizacja Eurocontrol zajmująca się bezpieczeństwem przestrzeni powietrznej oraz przedstawicielstwa Rosji oprócz chronionych immunitetem przedstawicielstw dyplomatycznych. Wśród przedstawicielstw Rosji są np. instytucje Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w Belgii, przedstawicielstwa organizacji pozarządowych oraz mediów.

W postanowieniu o areszcie mienia mowa jest o tym, że Rosja odmówiła zrealizowania zeszłorocznego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) w Strasburgu. "ETPCz zażądał od Rosji przedstawienia planu wypłaty całej sumy wskazanej w wyroku nie później niż 15 czerwca 2015 r. i uiszczenia do tej daty wszystkich kosztów postępowania sądowego. Żaden plan nie został w tym terminie przedstawiony i nie zrealizowano żadnych wypłat" - głosi dokument.

W lipcu zeszłego roku ETPCz nakazał Rosji wypłacenie byłym akcjonariuszom koncernu naftowego Jukos 1,9 mld euro tytułem odszkodowania za bezprawne pozbawienie ich majątku poprzez zawyżone podatki i zmanipulowaną licytację. Krótko wcześniej Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze nakazał Rosji wypłacenie odszkodowania w wys. 51,57 mld dol. grupie byłych akcjonariuszy Jukosu ze spółki holdingowej GML. Rosja dostała czas do 15 stycznia 2015 r., by rozpocząć wypłacanie tego odszkodowania. Po 15 stycznia zaczęto naliczać odsetki w wys. 2,6 mln dolarów dziennie.

Rosja utrzymywała dotąd, że w decyzji ETPCz są systemowe błędy prawne, wobec których uznanie tych decyzji przez Rosję jest wątpliwe. Pod koniec maja br. minister sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej Aleksandr Konowałow powiedział zaś, że w związku z decyzją sądu arbitrażowego w Hadze Rosja jest przygotowana na to, że na jej mienie za granicą zostanie nałożony areszt. Władze Rosji uważają decyzję sądu za niesłuszną, zamierzają podjąć batalię prawną ze skarżącymi i zabiegać o to, by zapobieżono realizacji tego wyroku - mówił Konowałow.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy