Reklama

Reklama

Kryzys w Libii i problem Europy. David Cameron umywa ręce

Brytyjska interwencja w targanej wojną domową Libii została przeprowadzona bez wcześniejszego rozpoznania przez wywiad i pozbawiona była koncepcji przywrócenia porządku w tym północnoafrykańskim kraju. Dziś błędne decyzje premiera Davida Camerona odczuwa cała Europa. Libia jest bowiem jednym terenem działania dżihadystów i początkowym portem dla migrantów nielegalnie przekraczających Morze Śródziemne – pisze "The Guardian".

W raporcie, autorstwa komisji pod przewodnictwem konserwatywnego parlamentarzysty Crispina Blunta, znalazły się miażdżące konkluzje na temat polityki rządu Davida Camerona wobec Libii. W skrócie: byłemu premierowi Wielkiej Brytanii zarzuca się brak rozpoznania wywiadowczego w Libii przed interwencją, nieprzemyślane doprowadzenie do upadku reżimu Muammara Kadafiego, a następnie umycie rąk od przywrócenia stabilizacji w Libii i brak jakiejkolwiek pomocy dla tego kraju.

Reklama

Jak przypomina "The Guardian", do podobnych ocen doszedł amerykański prezydent Barack Obama, który zarzucił Wielkiej Brytanii i Francji brak konsekwencji w działaniach wobec Libii i porzucenie tego kraju własnemu losowi po sprowokowaniu upadku dyktatury Kadafiego.

Przewodniczący komisji w resorcie spraw zagranicznych Blunt przypomina, że pierwotny cel wojskowej interwencji - czyli ochrona ludności Benghazi - został osiągnięty już po 24 godzinach. Na tym jednak akcja wojskowa się nie zakończyła.

"Istnieją spory co do tego, czy ta interwencja rzeczywiście była potrzebna i na jakiej postawie została podjęta. Jednak cała sytuacja przekształciła się udział w obaleniu reżimu. Stało się to bez głębszego zrozumienia konfliktu w Libii i konsekwencji zmiany rządu, a także bez planu na później" - ocenia Blunt.

Konserwatywny polityk zarzucił również Cameronowi brak wykorzystania kanałów komunikacyjnych z rodziną Kadafiego, co mogłoby przyczynić się do pokojowego rozwiązania konfliktu. Jak przypomina, syna dyktatora Saif Kadafi studiował w London School of Economics, natomiast sam Muammar Kadafi utrzymywał kontakty z byłym premierem Tonym Blairem. "Jeżeli istniała polityczna szansa na uniknięcie tego, co okazało się być wielką katastrofą, dlaczego nie powzięto żadnych kroków w tym kierunku?" - zastanawia się.

Jak wynika z raportu komisji, brytyjsko-francusko-amerykańska interwencja w Libii doprowadziła do "politycznego i ekonomicznego upadku, stanu wojny pomiędzy bojownikami, kryzysu humanitarnego i migracyjnego, nagminnych naruszeń praw człowieka, dostępności do broni palnej zgromadzonej przez reżim Kadafiego i uaktywnienia się dżihadystów z tak zwanego Państwa Islamskiego w Afryce Północnej".

Blunt nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność z kryzys w Libii i jego negatywne konsekwencje dla Europy jest Cameron. "Poprzez swoje decyzje podjęte w trakcie obrad rady bezpieczeństwa narodowego, były premier David Cameron jest całkowicie odpowiedzialny za brak stworzenia odpowiedniej strategii postępowania wobec Libii" - czytamy w dokumencie.

Co na to sam Cameron, który w poniedziałek zrzekł się mandatu członka parlamentu? Były premier odmówił złożenia zeznań przed komisją. Sprowokowaną przez siebie kryzysową sytuację w północnoafrykańskim kraju podsumował stwierdzeniem, że jednymi winnymi są sami Libijczycy, którzy nie potrafili wykorzystać danej im szansy na wprowadzenie demokratycznych rządów.

Dowiedz się więcej na temat: David Cameron | Libia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje