Reklama

Reklama

Książę Andrzej pod ostrzałem brytyjskich dziennikarzy

Nie cichną głosy krytyki pod adresem syna brytyjskiej królowej, księcia Andrzeja. Nie pomogło jego oświadczenie w sprawie znajomości z nieżyjącym już finansistą Jeffreyem Epsteinem, oskarżonym o pedofilię. Książę zapewnił, że nigdy nie był świadkiem czynów, zarzucanych Epsteinowi. Zostało to źle przyjęte przez brytyjską prasę. Dziennikarze oskarżają księcia wprost o hipokryzję.

Kontakty księcia Andrzeja z Epsteinem zostały udokumentowane, a jego próba zredukowania wieloletniej przyjaźni do przelotnej znajomości jest dla wielu komentatorów dowodem nieuczciwości i arogancji księcia. Również i na nim ciążą zarzuty utrzymywania kontaktów z młodymi dziewczętami z kręgu Epsteina. Książę Andrzej stanowczo temu zaprzecza.

Reklama

Autorzy artykułów, jakie ukazały się w prasie, wyliczają dokładnie, ile razy Amerykanin był zapraszany przez księcia na przyjęcia w Windsorze i innych, królewskich rezydencjach. Zadają także pytanie retoryczne, jak książę Andrzej mógł nie zauważyć, że Jeffrey Epstein zajmował się stręczycielstwem nieletnich dziewcząt.

Kompromitujące nagrania z udziałem księcia

Tygodnik "The Sunday Mail" opublikował nagranie kompromitujące członka brytyjskiej rodziny królewskiej, księcia Andrzeja. Nagranie ukazuje księcia Yorku w nowojorskiej rezydencji Jeffrey'a Epsteina. Spotkanie odbyło się dwa lata po pierwszym wyroku skazującym Epsteina za pedofilię.

Syn brytyjskiej królowej, książę Andrzej, zapewnia o swej niewinności i protestuje. Twierdzi, że jakiekolwiek sugestie, iż brał w tym udział, są obrzydliwe.

Kobiety, które wykorzystywane były przez Epsteina, zarzucają księciu niestosowne zachowanie. Padły nawet oskarżenia, że uprawiał on seks z 17-letnią dziewczyną, którą przedstawiła mu partnerka Epsteina. Książę Andrzej kategorycznie temu zaprzecza. Jednak już sam fakt, że książę utrzymywał z finansistą kontakty po wydaniu wyroku skazującego, jest dla brytyjskiej rodziny królewskiej kompromitujący.

Jak donoszą media, książę Andrzej miał nawet gościć Epsteina wraz z jego towarzystwem na zamku Balmoral, szkockiej rezydencji królowej. Według doniesień, monarchini obecna była wówczas na terenie posiadłości. Miało do tego dojść w 1999 roku, kiedy to Amerykanin zaczynał gromadzić wokół siebie grupę młodych dziewcząt, które świadczyły usługi seksualne dla wpływowych osób z jego kręgu.

Rezydencja Epsteina owiana legendą

Rezydencja Epsteina, w której przebywał syn brytyjskiej królowej, owiana jest legendą. To tam miały odbywać się orgie organizowane przez Epsteina. Uwagę zwraca także wystój nowojorskiego domu. Na ścianach korytarzy umieszczono sztuczne gałki oczne, a w łazience Epsteina gumowe kobiece piersi. Amerykanin chełpił się także wiszącym w jego gabinecie portretem byłego prezydenta Billa Clintona.

Clinton przedstawiony jest na nim w sukience Moniki Lewinsky, stażystki z Białego Domu, która utrzymywała kontakty seksualne z byłem prezydentem USA. Sukienka nosiła rzekomo ślady spermy prezydenta i miała być koronnym dowodem rzeczowym w jego ewentualnym procesie.

Kilka lat temu książę Andrzej zmuszony został do rezygnacji z reprezentacyjnej funkcji Ambasadora Brytyjskiego Biznesu po tym, jak sfotografowano go na spacerze w Central Parku w towarzystwie Epsteina. Film potwierdzający jego pobyt w rezydencji pedofila potęguje atmosferę skandalu, jaka od dłuższego czasu narasta wokół osoby księcia.

Jeffrey Epstein przed tygodniem popełnił samobójstwo, oczekując na rozpoczęcie kolejnego procesu.

Magdalena OpydBogdan Frymorgen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje