Kto będzie rządził w Armenii? Referendum zadecyduje o ustroju

W niedzielę w Armenii odbywa się referendum konstytucyjne, w którym obywatele mają rozstrzygnąć, kto będzie dalej nimi rządzić: prezydent, czy premier, który przejąłby władzę od szefa państwa.

Autorem pomysłu zmiany konstytucji jest rządząca od piętnastu lat Republikańska Partia Armenii (RPA) i jej przywódca, urzędujący od 2008 roku prezydent Serż Sarkisjan.

Reklama

W październiku zdominowany przez republikanów parlament przyjął poprawki do konstytucji, a prezydent zarządził, by poddać je pod referendum.

Zgodnie z tymi poprawkami Armenia odeszłaby od dotychczasowego ustroju prezydenckiego na rzecz parlamentarno-gabinetowego. Prezydent, dominujący dotąd w polityce i dysponujący największą władzą, zostałby jej pozbawiony, a faktyczne rządy przeszłyby w ręce premiera, powoływanego przez partię lub koalicję mającą większość w parlamencie. Znaczną władzę otrzymałby także przewodniczący parlamentu, zmniejszonego ze 131 do 101 posłów.

Droga ku partyjnej dyktaturze?

Jeśli poprawki zostaną przyjęte w referendum, następnego prezydenta (druga i ostatnia kadencja urzędującego Sarkisjana kończy się w 2018 r.) wybiorą właśnie deputowani, a nie - jak dotąd - obywatele w wyborach powszechnych, i będzie on sprawował urząd jedynie przez jedną, za to siedmioletnią kadencję. Nie będzie też, jak dotąd, rządzić, a jedynie sprawować funkcje ceremonialne. Nie będzie też mógł należeć do żadnej partii politycznej.

Opozycja, która nie zgadza się na zmianę konstytucji, uważa, że celem republikanów jest umocnienie ich faktycznej, jednopartyjnej dyktatury, a także przedłużenie rządów 61-letniego obecnie Sarkisjana, który w 2018 r. i tak musi złożyć stanowisko prezydenta, ale dzięki zmianie konstytucji mógłby dalej rządzić jako premier.

Wyniki w poniedziałek

Referendum będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej jedna trzecia wyborców, a żeby forsowane przez władze poprawki do konstytucji zostały przyjęte, powinna się za nimi opowiedzieć nie tylko większość uczestniczących w głosowaniu, ale też co najmniej jedna czwarta wszystkich wyborców.

Lokale referendalne zamknięte zostaną o godz. 17 czasu warszawskiego. Wyniki spodziewane są w poniedziałek.

We wtorek przeciwko zmianom w konstytucji protestowało w centrum stolicy kraju Erewania pięć tysięcy osób. Demonstrację zorganizowała koalicja partii opozycyjnych.

Organ doradczy Rady Europy - Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, zwana Komisją Wenecką - wyraziła opinię, że ta reforma konstytucyjna "nie jest krokiem naprzód w transformacji demokratycznej Armenii".  

Dowiedz się więcej na temat: Armenia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje