Reklama

Reklama

Małe zwycięstwo przeciwników siedziby PE w Strasburgu

Z inicjatywy przeciwników siedziby PE w Strasburgu europosłowie przegłosowali redukcję dni sesji w 2011 i 2012 roku. - To kwestia czasu i nie będziemy mieć siedziby PE w Strasburgu - prorokuje Sidonia Jędrzejewska. Francja już protestuje.

Głosując nad kalendarzem sesji PE w 2011 i 2012 roku, europosłowie przegłosowali poprawkę, by dwie zaplanowane na październik osobne sesje Parlamentu Europejskiego w Strasburgu połączyć w jedną dłuższą, co oznacza zmniejszenie liczby dni obrad.

Reklama

Autor poprawki, brytyjski konserwatysta Ashley Fox nie ukrywa, że jest przeciwny organizacji sesji PE w Strasburgu, podczas gdy większość instytucji mieści się w Brukseli. Wyjaśnił, że dzięki jego poprawce eurodeputowani zaoszczędzą czas na przyjazdy, a do atmosfery trafi tysiące ton mniej emisji CO2.

Za poprawką głosowało 350 deputowanych. Głosowanie było tajne.

- Głosowałam za tym, aby zredukować z 12 do 11 przyjazdy do Strasburga w 2011 i 2012 roku, ponieważ uważam, że oszczędności są konieczne. Uważam, że pomysł, by dwie sesje odbyć w jednym tygodniu zamiast dwóch osobnych jest bardzo dobry - powiedziała Sidonia Jędrzejewska (PO), członkini komisji budżetu PE.

Dzięki poprawce nie tylko eurodeputowani, ale też kilka tysięcy urzędników PE na co dzień pracujących w Brukseli, a także dziennikarze przyjadą do Strasburga 11 zamiast 12 razy. To obniży koszty transportu, diet, hoteli...

- Strasburg jest największą pozycją budżetową, która wprowadziłaby oszczędności. To kwestia czasu i nie będzie siedziby PE w Strasburgu - przewiduje Jędrzejewska. "Im wcześniej Francja zacznie o tym myśleć, tym więcej będzie mogła za to wynegocjować. Ta sytuacja pracy PE w dwóch miejscach oddalonych od siebie o 450 km nie będzie trwała wiecznie, jestem pewna".

Normalnie sesje PE rozpoczynają się w poniedziałek o godz. 17 i trwają do popołudnia w czwartek. Traktat UE nakazuje, by w Strasburgu odbywało się 12 sesji w roku. Ponieważ w sierpniu są wakacje, dwie sesje przypadały na październik. To te dwie sesje zostaną teraz połączone.

Francuscy deputowani, którzy bronią traktatowego postanowienia, że to Strasburg jest główną siedzibą PE, krytykowali fakt, że głosowanie było tajne. - To, co jest szokujące, to to, że ci, którzy głosowali za, kierowali się własną wygodą, a nie symbolicznym wymiarem Strasburga i ogólnym interesem - powiedział cytowany przez AFP szef komisji budżetowej Alain Lamassoure.

Natomiast minister ds. europejskich Francji Laurent Wauquiez już zapowiedział, że rozważa zaskarżenie decyzji PE do Trybunału Sprawiedliwości UE. - Zrobimy wszytko, by ochronić fakt, że Parlament Europejski ma swą siedzibę w Strasburgu - powiedział.

Dodatkowy koszt utrzymywania trzech miejsc pracy PE (Bruksela, Strasburg, Luksemburg) szacuje się na około 180 mln euro rocznie.

Dowiedz się więcej na temat: europosłowie | Nie | Parlament Europejski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy