Reklama

Reklama

Marszałek Senatu apeluje do władz Białorusi

Marszałek Senatu apeluje do władz Białorusi o zaprzestanie stosowania przemocy wobec obywateli. W czasie wczorajszych protestów w Mińsku zatrzymanych mogło być nawet kilkaset osób. "Łukaszenka zaprzepaszcza szanse zbliżenia z Unią Europejską i Polską" - napisał Stanisław Karczewski.

"Apeluje do władz Białorusi o zaprzestanie stosowania przemocy przez służby porządkowe i o natychmiastowe zwolnienie zatrzymanych z aresztów. Łukaszenka zaprzepaszcza szanse zbliżenia z UE i PL. Brutalne tłumienie pokojowych demonstracji i aresztowania zaprzeczają jego deklaracjom" - napisał na Twitterze Stanisław Karczewski‏. 

Apel MSZ

Reklama

Wcześniej oświadczenie ws. sytuacji na Białorusi wydało MSZ. Ministerstwo z niepokojem odnotowało sposób, w jaki władze Białorusi utrudniały przeprowadzenie pokojowego protestu. "Prewencyjne zatrzymania i aresztowania, jak również zastraszanie dziennikarzy i działaczy niezależnych organizacji, do których to aktów dochodziło zarówno w minionym tygodniu, jak i w dniu protestu, w tym przeszukanie lokali organizacji "Wiosna", a także utrudnianie manifestantom dotarcia na miejsce demonstracji w Mińsku, to "przykłady łamania podstawowych swobód obywatelskich i praw człowieka w ostatnim czasie na Białorusi". 

MSZ podkreśla, że "podstawy, na których UE chce budować trwałe relacje z Białorusią, to poszanowanie praw człowieka i podstawowych wolności, w tym wolności słowa, prawa do zrzeszania się i zgromadzeń oraz przestrzeganie praw politycznych wszystkich ruchów społecznych, zgodnie z międzynarodowymi standardami i zobowiązaniami". 

Stłumione manifestacje

Wczoraj, w ramach obchodów 99. rocznicy proklamowania Białoruskiej Republiki Ludowej opozycja próbowała zorganizować demonstrację w Mińsku. Służby specjalne udaremniły ten zamiar, dokonując licznych zatrzymań. Niezależne media informują, że mogło ich być kilkaset. 

Wciąż nie wiadomo, gdzie przebywa Mikoła Statkiewicz. Opozycyjny lider, który miał kierować demonstracją w stolicy, nie pojawił się publicznie i nie ma z nim kontaktu. 

Rodzina próbuje ustalić miejsce pobytu Uładzimira Niaklajeua. Były kandydat na prezydenta został zatrzymany w Brześciu, gdy wracał z Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy