Reklama

Reklama

Merkel i Putin zgodni w sprawie Korei Północnej

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w poniedziałek opowiedziała się za zaostrzeniem sankcji wobec Korei Północnej - poinformował rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert.

Dodał, że strony były zgodne co do tego, że konflikt wokół nuklearnych zbrojeń Korei Północnej musi zostać rozwiązany drogą pokojową.

Reklama

O gotowości kanclerz Merkel do ewentualnych rozmów z Koreą Północną w celu rozwiązania konfliktu rzecznik rządu Niemiec informował już wcześniej w poniedziałek. Zapowiedział też planowaną przez Merkel rozmowę o kryzysie północnokoreańskim z prezydentem Putinem.

Merkel powiedziała Putinowi, że popiera starania Rady Bezpieczeństwa ONZ o jak najszybsze przyjęcie dalszych sankcji wobec Korei Północnej, by skłonić Pjongjang do zmiany kursu - powiadomił rzecznik niemieckiego rządu.

W komunikacie Kremla po rozmowach Merkel i Putina podkreślono, że oboje politycy potępili prowokacyjne działania Pjongjangu, który ignoruje rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ, i potwierdzili, że uregulowanie sytuacji na Półwyspie Koreańskim jest możliwe jedynie poprzez rozmowy wszystkich zainteresowanych stron. Według Kremla Putin i Merkel mają kontynuować kontakty w tej sprawie na szczeblu ministrów spraw zagranicznych obu państw.

Rzecznik Seibert powiedział, że Merkel pozytywnie odniosła się do rosyjskiej propozycji rozmieszczenia ONZ-owskich sił pokojowych w Donbasie, zastrzegając jednocześnie, że ich mandat powinien być rozszerzony.

Prezydent Putin w rozmowie zasygnalizował gotowość do rozpatrzenia pomysłu rozmieszczenia sił pokojowych ONZ nie tylko na linii rozgraniczenia w Donbasie, lecz także w innych regionach na wschodzie Ukrainy, by chronić misję OBWE, która na miejscu monitoruje realizację mińskich porozumień.

Strony podkreśliły, jak piszą rosyjskie media, niedopuszczalność wszelkich naruszeń zawieszenia broni, które godzą w tzw. szkolny rozejm.

Tzw. szkolny rozejm, który ogłoszono po przeprowadzonych 22 sierpnia rozmowach przywódców czwórki normandzkiej - Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji - zaczął formalnie obowiązywać trzy dni później. Tyle że już po kilku dniach kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron we wspólnym oświadczeniu wyrażali ubolewanie, że sytuacja na wschodzie Ukrainy "nie poprawiła się w sposób znaczący".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje