Reklama

Reklama

Mitchell: Ingerencja Rosji w wybory na Ukrainie przyniesie nowe sankcje

Ingerencja Rosji w wybory na Ukrainie przyniesie nowe sankcje – oświadczył w środę asystent sekretarza stanu USA do spraw Europy i Eurazji Wess Mitchell po rozmowach w Kijowie z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką.

"Oświadczaliśmy z naszymi sojusznikami jasno, że ingerencja w wybory, czy to wojskowa, czy cybernetyczna, jest niedopuszczalna. Wprowadziliśmy sankcje i będziemy koordynowali swoje działania w celu wprowadzenia dodatkowych, jeśli zajdzie taka potrzeba" - powiedział.  

Reklama

Mitchell zaznaczył, że sankcje wobec Rosji mogą być odwołane, jeśli kraj ten zmieni swoją politykę. "Jesteśmy otwarci na dialog z Rosją, ale będziemy podbijali stawki, póki Rosja nie dokona wyboru na rzecz powstrzymania agresywnej polityki" - powiedział.  

Najbliższe wybory odbędą się na Ukrainie w przyszłym roku. Obywatele tego kraju będą wówczas wybierali prezydenta i parlament.  

Na wspólnej konferencji prasowej z Poroszenką Mitchell poinformował, że USA zastanawiają się nad sposobem rozmieszczenia na wschodzie Ukrainy sił pokojowych ONZ. "Powinno być to zgodne ze statutem ONZ" - podkreślił.  

Po rozmowach w administracji prezydenckiej jej służby prasowe podały, że jednym z tematów była budowa rurociągu Nord Stream 2. Rosja chce transportować nim gaz przez Morze Bałtyckie do Niemiec z pominięciem Ukrainy.  

Poroszenko podziękował także USA za dostawy broni dla armii jego państwa. W poniedziałek potwierdził, że Ukraina otrzymała od Stanów Zjednoczonych przeciwpancerne systemy kierowane Javelin.  

Na początku marca Departament Stanu USA zawiadomił Kongres, że zamierza sprzedać Ukrainie przeciwpancerne pociski kierowane Javelin i ich wyrzutnie wartości 47 mln dolarów. W liście do Kongresu resort informował, że plany dotyczą sprzedaży 37 wyrzutni ze stanowiskami dowodzenia oraz 210 pocisków.  

Z Kijowa Jarosław Junko 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje