MSZ Ukrainy potępia słowa wicepremiera Włoch ws. Krymu

MSZ Ukrainy potępiło w piątek wypowiedź wicepremiera i szefa MSW Włoch Matteo Salviniego, który w wywiadzie dla gazety "Washington Post" stanął w obronie inspirowanego przez Rosję referendum z 2014 r. w sprawie statusu Krymu. Do MSZ wezwano ambasadora Włoch.

"Potępiamy stanowisko włoskiego polityka jako nieoparte na faktach i przeczące uznanym zasadom i normom prawa międzynarodowego" - napisano w komentarzu ukraińskiego MSZ, opublikowanym przez służby prasowe resortu w piątek.  

Reklama

Salvini, pytany przez dziennikarkę "WP" o to, czy Rosja miała prawo do zaanektowania Krymu, zauważył, że na Krymie odbyło się referendum, a "90 procent (respondentów) opowiedziało się za przyłączeniem do Rosji".  

W odpowiedzi na słowa dziennikarki, która oceniła, że referendum było "fałszywe", a podczas jego przeprowadzania na półwyspie byli rosyjscy żołnierze, Salvini odparł: "Proszę to porównać z fałszywą rewolucją na Ukrainie, która była pseudorewolucją finansowaną przez zagraniczne siły - tak jak rewolucje Arabskiej Wiosny" (bunty i protesty przeciwko autokratycznym rządom w niektórych krajach arabskich Afryki Płn. i Bliskiego Wschodu w latach 2010-13 - PAP).   Wicepremier dodał, że "istnieją określone historycznie rosyjskie strefy z rosyjską kulturą i tradycjami, które zgodnie z prawem należą do Federacji Rosyjskiej".  

Do ukraińskiego MSZ został wezwany ambasador Włoch na Ukrainie w celu poznania stanowiska Rzymu w tej sprawie i wyrażenia protestu.   

"Liczymy, że rząd Włoch po raz kolejny potępi rosyjską agresję wobec Ukrainy, okupację Krymu i Donbasu. Jesteśmy przekonani, że nieodpowiedzialne wypowiedzi i oświadczenia pewnych polityków nie są w stanie postawić pod znakiem zapytania stanowczej pozycji społeczności międzynarodowej w sprawie wsparcia Ukrainy i przywrócenia jej suwerenności i integralności terytorialnej" - dodano w komentarzu.  

Do słów Salviniego odniósł się też szef resortu spraw zagranicznych Pawło Klimkin. "Ten, kto usprawiedliwia aneksję, kto nie wierzy, że istnieje prawo międzynarodowe - obowiązkowo za to zapłaci. Tak zawsze było w historii" - napisał na Twitterze Klimkin.  

"A w kwestii Majdanu - proszę pozostawić nam prawo mówić o tym, czym to było, i jak (się odbywało). Przecież zrobili to Ukraińcy. I za wolność zapłaciliśmy bardzo dużą cenę" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje