Nie udało się odnaleźć ciała polskiego alpinisty

Mimo prowadzonych od soboty poszukiwań nie udało się odnaleźć ciała polskiego alpinisty Krzysztofa Apanasewicza, zaginionego w miniony piątek w rejonie szczytu Piku Korżeniewskiej (7105 m) w tadżyckim Pamirze. Wszystko wskazuje na to, że alpinista nie żyje.

W czwartek kierownik bazy wyprawy, Aleksander Gierasimow, oraz jej członkowie, wystosowali specjalne oświadczenie. Wysłali je m.in. do Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (CSRG) w Bytomiu. Zaginiony Krzysztof Apanasewicz był ratownikiem górniczym. Oświadczenie przekazała rzeczniczka stacji, Monika Konwerska.

Reklama

- Członkowie wyprawy, pozostając w głębokim bólu po stracie przyjaciela i kolegi składają najszczersze wyrazy współczucia rodzinie - czytamy w oświadczeniu. Alpiniści oswoili się z myślą o śmierci kolegi, choć jego ciała nie udało się odnaleźć.

- Trwająca ponad dwie doby akcja nie doprowadziła do odnalezienia Krzysztofa, natomiast pozwoliła ustalić prawdopodobne miejsce jego upadku na zachodniej ścianie Piku Korżeniewskiej. Dalsze poszukiwania ciała na tej wysokości wymagały zaangażowania większej ilości ludzi i specjalnego sprzętu - napisali alpiniści, dziękując m.in. szefowi bazy i podległym mu służbom za współpracę i pomoc.

Członkowie wyprawy Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego w góry Pamiru zdementowali pojawiające się w polskich mediach informacje, jakoby część członków wyprawy wymagała specjalnej pomocy przy zejściu - była w złym stanie zdrowia itp.

- Wiadomości te są absolutnie nieprawdziwe. Wszyscy pozostali członkowie tej wyprawy, jak i działających tutaj innych wypraw polskich są zdrowi i bezpieczni - głosi oświadczenie.

Podczas rozpoczętej 16 lipca wyprawy "Pamir 2008 Expedition", w której brali udział głównie członkowie Klubu Wysokogórskiego Jastrzębie Zdrój (Śląskie), 10 uczestników planowało zdobycie dwóch szczytów Pamiru - Piku Korżeniewskiej oraz Piku Somoni (dawniej Pik Komunizmu - 7495 m).

Jak czytamy w oświadczeniu, 1 sierpnia o 8.00 grupa pięciu polskich alpinistów wyruszyła z obozu trzeciego na wysokości 6400 m, aby zdobyć szczyt Piku Korżeniewskiej. Warunki pogodowe tego dnia były zmienne. Wczesnym popołudniem czterech alpinistów osiągnęło szczyt. Pierwszy ze schodzących z niego alpinistów ok. 18.00, na wysokości ok. 6700 m napotkał idącego na szczyt Apanasewicza. Pozostali trzej już się na niego nie natknęli.

Czterej alpiniści bezpiecznie dotarli do obozu trzeciego - trzej tego samego dnia, czwarty kolejnego dnia o 10.00. Gdy nie pojawił się tam Apanasewicz, powiadomiono bazę i pozostałych członków wyprawy. 2 sierpnia dwaj jej członkowie podjęli poszukiwania, potem dołączyli do nich kolejni dwaj alpiniści, potem także tadżyccy przewodnicy i ratownicy. Ciała nie znaleziono.

Zaginiony 34-letni Krzysztof Apanasewicz pochodzi z Jastrzębia Zdroju. Zdobył m.in. najwyższy szczyt w Andach Aconcaguę (6960 m) i drugi szczyt Pamiru Pik Lenina (7134 m). Jest członkiem Speleoklubu Bielsko-Biała i Klubu Wysokogórskiego w Jastrzębiu- Zdroju. Pracował jako ratownik górniczy w należącej do JSW jastrzębskiej kopalni "Borynia"

Dowiedz się więcej na temat: uda | oświadczenie | bazy | alpiniści | szczyt | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje