Nie żyje Albert Dryden, który zabił urzędnika przed okiem kamery

W wieku 77 lat, kilka miesięcy po wyjściu z więzienia, zmarł Albert Dryden, który w 1991 roku przed obiektywem telewizyjnej kamery zastrzelił brytyjskiego urzędnika Harrego Collinsona. O śmierci Drydena informuje prasa zagraniczna.

Sprawa dotyczyła zburzenia bungalowa, który Dryden nieleganie postawił. Mężczyzna zastrzelił Collinsona przy wielu świadkach, m.in. policjantach i dziennikarzu, który zajmował się sprawą. Zdarzenie zarejestrowała kamera BBC Look North. Do tragedii doszło w 1991 roku w brytyjskiej miejscowości County Durham.

Reklama

Jak przypomina "The Sun", ranni zostali także jeden z policjantów Stephen Campbell i reporter Tony Belmont. Zabity urzędnik Harry Collins miał 46 lat.

"Na mrożącym krew w żyłach materiale filmowym nakręconym przez ekipę telewizyjną widać Collinsona, który prosi operatora o ujęcie na broń Drydena. Kiedy kamera przesuwa się na Drydena, ten strzela" - opisuje brytyjski dziennik.

Skazany na dożywocie Dryden został jednak wypuszczony z więzienia w październiku zeszłego roku.

Zabójca zmarł w domu opieki. Jak powiedział jego wieloletni przyjaciel Alex Watson, Dryden przed śmiercią okazał skruchę za to, co zrobił przed laty.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje