Reklama

Reklama

​Niemcy dzień po tragicznym ataku

Po chwilach napięcia i grozy 1,5-milionowe Monachium kwiatami składanymi na miejscu tragicznych wydarzeń żegnało w sobotę ofiary tragedii. Z kolei w Berlinie setki tysięcy osób uczestniczyły w pochodzie na rzecz praw homoseksualistów.

"To był jeden jedyny napastnik. Spokojny dotąd 'chłopak z problemami' nie żyje, popełnił samobójstwo. Już nie grozi nam niebezpieczeństwo i to jest dla nas najważniejsze" - powiedział  w sobotę dziennikarzom szef policji monachijskiej Hubertus Andra.

Reklama

Premier Bawarii Horst Seehofer wydał polecenie opuszczenia flag w całej Bawarii do połowy masztu, a sam udał się w pobliże miejskiego centrum handlowego Monachium, aby uczestniczyć w składaniu kwiatów na miejscu dramatu.

Przechodnie wciąż zapalają tam nowe świecie. Duże patrole policyjne, mimo iż alarm odwołano jeszcze wczoraj przed północą, wciąż krążą wokół miejsca tragicznych wydarzeń.

Metro i monachijska komunikacja publiczna działają normalnie, a komunikaty policyjne zapewniają, że nie ma żadnych przeszkód, aby swobodnie poruszać się po mieście i zwiedzać jego zabytki.

Mimo to ruch na ulicach Monachium jest niewielki, a niektóre uroczystości, jak tradycyjne monachijskie święto piwa, odwołano - podobnie jak zapowiadaną na sobotę inaugurację festiwalu muzycznego. 

Demonstracja gejów w Berlinie

Setki tysięcy osób niezrażonych tragicznymi wydarzeniami w Monachium uczestniczyło w pochodzie na rzecz praw homoseksualistów, zorganizowanym w sobotę w Berlinie z okazji Christopher Street Day (CSD). Parada przebiegła w dobrej atmosferze, bez zakłóceń.

Poprzebierani w wyszukane kostiumy demonstranci przeszli przez centrum Berlina z bulwaru Kurfuerstendamm w zachodniej części miasta pod Bramę Brandenburską, gdzie odbył się wiec. Barwny korowód składał się z 50 samochodowych platform. 

Burmistrz Berlina Michael Mueller zaapelował do mieszkańców, by angażowali się po stronie tych sił, które chcą, by stolica Niemiec była miastem otwartym i tolerancyjnym. "Każdy z was może codziennie coś w tym kierunku zrobić" - mówił polityk SPD, dodając, że w Berlinie nie ma miejsca dla nietolerancji i dyskryminacji. 

Organizatorzy spodziewali się 750 tys. uczestników z Niemiec i innych krajów Europy i świata.

Agencja dpa pisze, że wśród demonstrantów panowała dobra atmosfera i nie odczuwało się strachu czy przygnębienia z powodu strzelaniny, do której doszło w piątek w Monachium.

Bezpieczeństwa demonstrantów strzegło 500 policjantów. Rzeczniczka berlińskiej policji zapowiadała wcześniej podjęcie "specjalnych środków bezpieczeństwa".

Strzelanina w Monachium, do której doszło cztery dni po ataku na pasażerów w pociągu w okolicach Wuerzburga, wywołała falę dyskusji na temat bezpieczeństwa w kraju. W stolicy Bawarii 18-letni Niemiec pochodzenia irańskiego zastrzelił w centrum handlowym dziewięć osób, a następnie popełnił samobójstwo. 

Pochód z okazji Christopher Street Day organizowany jest w Berlinie co roku na pamiątkę policyjnej akcji przeciwko gejom w Nowym Jorku w czerwcu 1969 roku, podczas której dyskryminowana mniejszość po raz pierwszy - właśnie na Christopher Street - stawiła władzy skuteczny opór.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Monachium

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne