Reklama

Reklama

Niemcy: Niekorzystne prognozy dla Polski

Polska, Bułgaria i Rumunia to państwa UE najbardziej narażone na negatywne skutki przemian demograficznych - oceniają autorzy publikacji "Demograficzna przyszłość Europy", zaprezentowanej w Berlinie.

Z ich badań wynika też, że najstarszym regionem Europy jest włoska Liguria; 13 proc. jej mieszkańców to osoby w wieku 75 lat.

Reklama

Najlepiej w Europie pod względem liczby urodzeń i warunków sprzyjającym rozwojowi demograficznego wypadają kraje północy kontynentu, szczególnie Islandia (2,08 dziecka na kobietę) oraz regiony wokół stolicy Norwegii Oslo i stolicy Szwecji Sztokholmu.

Eksperci z Berlińskiego Instytutu Badań nad Ludnością i Rozwojem oraz redaktorzy naukowego czasopisma "Geo" zbadali i porównali sytuację demograficzną 285 regionów państw UE oraz Islandii, Norwegii i Szwajcarii, szacując ich szanse na sprostanie wyzwaniom, jakie niesie przyszłość.

Według ogólnej prognozy dla całej Europy, jeżeli utrzyma się obecny poziom urodzeń - zgodnie z którym na jedną mieszkankę badanych krajów przypada średnio 1,5 dziecka - każde następne pokolenie będzie o jedną czwartą mniejsze niż poprzednie.

"Bez imigracji UE utraci w ciągu czterech najbliższych dekad 50 milionów obywateli" - prognozują autorzy publikacji.

Jednocześnie średni wiek mieszkańca UE wzrośnie w tym samym przedziale czasowym o 10 lat. Już obecnie co szósty ma więcej niż 65 lat, w 2050 roku w tym wieku będzie co trzeci obywatel UE.

Biorąc pod uwagę różne czynniki - jak liczbę urodzeń i osób starszych, sytuację ekonomiczną, rynek pracy, oświatę, warunki klimatyczne i zdrowie mieszkańców - autorzy publikacji sporządzili demograficzne rankingi państw i regionów Europy.

W zestawieniach tych Polska, podobnie jak część państw byłego bloku wschodniego, nie wypada korzystnie; z oceną 4,33 - w skali, w której 1 jest oceną najlepszą a 6 najniższą - znalazła się na trzecim miejscu od końca (przed Rumunią i Bułgarią).

"Statystycznie na jedną Polkę przypada 1,27 dziecka (dane z 2006 roku). Niski przyrost naturalny nie jest w stanie zrekompensować emigracji. Prognozy Eurostatu przewidują, że przy obecnych tendencjach do 2050 roku Polska straci 12 proc. populacji" - czytamy w publikacji.

Zdaniem jej autorów najgorzej pod względem rozwoju demograficznego wypadają województwa śląskie, opolskie i łódzkie, podczas gdy Mazowsze i Małopolska nie mają powodów do zmartwień; tam liczba ludności będzie dalej rosła.

Jednak - jak zaznaczyła na konferencji prasowej Ines Pessemeyer z magazynu "Geo" - Polska, która przeżyła w minionych kilku latach największą falę emigracji zarobkowej w swej powojennej historii, może powtórzyć historię Irlandii.

"W czasach kryzysu gospodarczego Irlandczycy, tak jak teraz Polacy, również emigrowali zagranicę, by powrócić w chwili rozwoju gospodarki" - powiedziała. Irlandia jest jednym z państw o najlepszej sytuacji demograficzno-ekonomicznej w Europie.

Według Reinera Klingholza z Berlińskiego Instytutu Badań nad Ludnością i Rozwojem, państwa europejskie powinny w większym stopniu "uczyć się od siebie nawzajem tego, jak skutecznie bronić się przed negatywnymi konsekwencjami starzenia się społeczeństw".

Przykład krajów skandynawskich, a także Francji pokazuje, że jednym z najważniejszych czynników wpływających na wzrost liczby urodzeń jest możliwość pogodzenia przez rodziców pracy zawodowej z wychowaniem dzieci, w tym ulgi podatkowe i urlopy wychowawcze dla ojców.

Według Klingholza "receptami" na problemy demograficzne są także inwestycje w oświatę, innowacje i badania oraz wydłużenie okresu zatrudnienia.

Dowiedz się więcej na temat: przyszłość | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje