Niemcy oskarżają Arabię Saudyjską o finansowanie terrorystów

Wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel powiedział w wywiadzie dla "Bild am Sonntag", że Zachód potrzebuje Arabii Saudyjskiej jako partnera przy rozwiązywaniu konfliktów, ale skrytykował Rijad za finansowanie za granicą meczetów wahhabickich, wylęgarni islamistów.

"Niezależnie od tego, co sądzimy o polityce Arabii Saudyjskiej, faktem jest, że potrzebujemy Arabii Saudyjskiej przy rozwiązywaniu konfliktów regionalnych" - powiedział Gabriel w opublikowanej w niedzielę rozmowie z "BamS".

Reklama

Jak dodał, "nic nie da codzienne stawianie tego kraju pod pręgierzem, gdyż nie podniesie to gotowości władz w Rijadzie do prowadzenia poważnych negocjacji w Syrii". Arabia Saudyjska bierze udział w negocjacjach w Wiedniu dotyczących rozwiązania kryzysu syryjskiego.

"Musimy jednak Saudyjczykom jasno powiedzieć, że czas, gdy odwracaliśmy głowę od problemów skończył się" - zaznaczył Gabriel. "Arabia Saudyjska finansuje wszędzie na świecie wahhabickie meczety. Z tych gmin pochodzi w Niemczech wielu islamistów stanowiących zagrożenie dla kraju" - wyjaśnił wicekanclerz kierujący w rządzie Angeli Merkel resortem gospodarki.

Wahhabizm jest obowiązującą w Arabii Saudyjskiej doktryną religijno-polityczną głoszącą powrót do pierwotnej czystości islamu.

Opinię publiczną zbulwersował ujawniony na początku tygodnia raport niemieckiego wywiadu zagranicznego BND, którego autorzy bardzo krytycznie oceniają rolę Arabii Saudyjskiej na Bliskim Wschodzie. Zdaniem BND Rijad destabilizuje sytuację w regionie. "Dotychczasowa ostrożna postawa starszych członków rodziny królewskiej ustępuje miejsca impulsywnej polityce interwencjonistycznej" - czytamy w raporcie upublicznionym przez media. Krytyka dotyczy przede wszystkim nowego ministra obrony, księcia Muhammada ibn Salmana, syna króla Salmana.

Rząd Niemiec, traktujący Arabię Saudyjską jak strategicznego sojusznika, zdystansował się od treści raportu BND. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje