Niemcy: Pasażerowie utknęli na dworcach. Powodem orkan

W zachodnich i środkowych Niemczech trwa chaos komunikacyjny po przejściu, wiejącego z prędkością ponad 140 kilometrów na godzinę, huraganu. Setki pasażerów spędzą noc na dworcach w specjalnie przystosowanych wagonach.

Pięć ofiar śmiertelnych, w tym dwóch strażaków, dziesiątki osób ranionych przez powalone wichurą drzewa - to wstępny tragiczny bilans wichury. Tysiące gospodarstw domowych jest pozbawionych prądu. W wielu szkołach z obawy o bezpieczeństwo uczniów odwołano lub skrócono lekcje. Strażacy nie nadążają z usuwaniem powalonych drzew i pozrywanych dachów.

Najtrudniejsza sytuacja jest w Zagłębiu Ruhry, w Nadrenii, gdzie dyrekcja Bundesbahn ze względów bezpieczeństwa całkowicie wstrzymała ruch pociągów lokalnych i dalekobieżnych. Setki pasażerów spędzi noc na dworcach w specjalnie przystosowanych wagonach. Organizowane są noclegi dla podróżnych w hotelach. W Essen mieszkańcy spontanicznie oferowali poprzez media społecznościowe miejsca do spania dla potrzebujących. Kolej zapewnia na swój koszt noclegi w hotelach i zwrot ceny biletów dla tych, którzy na wieczór czy noc planowali podróż.

Zawieszone pozostają połączenia dalekobieżne w Turyngii i Saksonii. W Erfurcie podstawiono specjalny skład hotelowy z bezpłatnymi miejscami noclegowymi dla pasażerów czekających na wznowienie połączeń.

Wichura, która przesuwa się nad Polskę, nieco już osłabła, ale lokalnie w Saksonii-Anhalt i Brandenburgii prędkość wiatru może jeszcze dochodzić do 140 kilometrów na godzinę. Towarzyszyć mu będą opady śniegu, może się pojawić gołoledź. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje