Reklama

Reklama

Niemcy: Strzelanina na lotnisku, zabici

Dwaj amerykańscy żołnierze zginęli i dwaj zostali ranni w trakcie strzelaniny, do której doszło w środę na lotnisku we Frankfurcie nad Menem.

Według policji 21-letni mężczyzna pochodzący z Kosowa zaatakował autobus należący do sił powietrznych USA.

Reklama

Domniemany sprawca strzelaniny został zatrzymany w terminalu lotniska po próbie ucieczki. Jedna z ofiar śmiertelnych to kierowca autobusu.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapewniła w środę, że niemieckie władze uczynią wszystko, by jak najszybciej wyjaśnić zajście we Frankfurcie. Powiedziała na konferencji prasowej, że jest wstrząśnięta śmiercią amerykańskich żołnierzy oraz przekazała wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar.

Obama chce postawić sprawców przed sądem

Prezydent USA Barack Obama potępił w środę zastrzelenie dwóch amerykańskich żołnierzy w Niemczech jako "skandaliczny akt" i zapowiedział, że Stany Zjednoczone nie będą szczędzić wysiłków, by sprawcy stanęli przed sądem.

"Jestem zasmucony i oburzony tym atakiem" - powiedział Obama.

"Chcę, żeby wszyscy mieli świadomość, że nie będziemy szczędzić wysiłków, by się dowiedzieć, w jaki sposób doszło do tego skandalicznego aktu" - oświadczył Obama.

Dodał, że jest to "brutalne przypomnienie nadzwyczajnych poświęceń" ze strony żołnierzy amerykańskich na świecie.

Do strzelaniny doszło ok. 15.20 przed terminalem 2. lotniska we Frankfurcie. Domniemany sprawca został zatrzymany w terminalu po próbie ucieczki. Jedna z ofiar śmiertelnych to kierowca autobusu.

Motyw sprawcy ataku nie jest na razie znany. "Świadomie nie mówię o zamachu, ale o zabójstwie. Jednak w tej chwili nie można niczego wykluczyć" - powiedział minister spraw wewnętrznych landu Hesja Boris Rhein.

Dowiedz się więcej na temat: żołnierze | W.E. | Amerykańscy żołnierze | zabójstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy