Niemiecki sąd: Były ochroniarz bin Ladena ma wrócić

Sąd w Gelsenkirchen orzekł w piątek, że deportowanie z Niemiec do Tunezji Samiego A., byłego członka ochrony Osamy bin Ladena, było "rażąco sprzeczne z prawem" i naruszało "podstawowe zasady państwa prawa". Sąd nakazał sprowadzenie go z powrotem do Niemiec.

Sąd Administracyjny orzekł, że Sami A. "ma zostać niezwłocznie sprowadzony z powrotem do Niemiec na koszt urzędu ds. cudzoziemców". Wskazano, że możliwe jest odwołanie od tego orzeczenia do sądu administracyjnego wyższej instancji.

Reklama

Samiego A. deportowano wcześniej tego dnia, mimo postanowienia sądu, który w czwartek zablokował możliwość jego wydalenia z kraju do czasu dokładnego zbadania sprawy.

Rzeczniczka niemieckiego MSW Annegret Korff powiedziała, że Sami A. poleciał wyczarterowanym samolotem do stolicy Tunezji, Tunisu, gdzie został przekazany tunezyjskim władzom.

W czwartek Sąd Administracyjny w Gelsenkirchen orzekł w uproszczonym postępowaniu, że mężczyzna powinien pozostać w Niemczech do czasu otrzymania przez niemiecki rząd gwarancji, że nie będzie on poddany torturom w jego ojczyźnie. Faks informujący o decyzji sądu został jednak wysłany do dopiero w piątek rano - już po wylądowaniu samolotu w Tunezji.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) został powiadomiony o decyzji sądu dopiero w piątek, ponieważ - jak wskazali sędziowie - wszystkie zaangażowane w tę sprawę urzędy nie ujawniały, mimo wielokrotnych zapytań sądu, planowanego terminu deportacji.

Korff podkreśliła, że proces deportacji wchodzi w zakres kompetencji ministerstwa spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii - kraju związkowego, gdzie Sami A., mieszkał.

Sprawa Samiego A. wypłynęła, gdy niemieckie media ujawniły w kwietniu, że mieszkający od 1997 roku w Bochum mężczyzna otrzymuje zasiłki socjalne, mimo że agencje wywiadowcze uznały go za osobę stanowiącą potencjalne zagrożenie.

Pod koniec czerwca Sami A. stanął przed sądem, który zdecydował, że podejrzanego należy zatrzymać na okres oczekiwania na deportację. Władze miasta Bochum otrzymały również od Federalnego Urzędu do Spraw Migracji i Uchodźców zawiadomienie, w którym stwierdzono, że nie ma przeszkód dla jego deportacji.

Jak wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez gazetę "Bild", władze niemieckie próbowały już od 2006 roku deportować Samiego A., jednak ze względu na grożące mu tortury w jego ojczystym kraju zaniechano dalszych działań.

Pod koniec czerwca minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer nakazał władzom imigracyjnym przyśpieszenie postępowania, które pozwoliłoby władzom na deportowanie Tunezyjczyka.

We wtorek Seehofer ogłosił w Berlinie swój kompleksowy plan uregulowania migracji. Główny postulat 63-punktowej propozycji bawarskiego polityka to szybka deportacja osób, którym nie przyznano azylu w Niemczech. Odnosi się to zwłaszcza do migrantów, którzy złożyli już wniosek w tej sprawie w innym unijnym państwie lub mają kryminalną przeszłość.

Osama bin Laden, mózg zamachów z 11 września 2001 r. w USA, w których zginęły niemal 3 tys. ludzi, został zabity w maju 2011 roku w Islamabadzie, stolicy Pakistanu, w wyniku operacji amerykańskich służb specjalnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje