Reklama

Reklama

Niezwykły skok temperatur na zachodnim wybrzeżu Indii

Służby meteorologiczne zanotowały nagły wzrost temperatur - nawet do 7,7 st. Celsjusza - w głównych miastach zachodnich Indii. Winne są antycyklony na Morzu Arabskim. Indie w 2019 r. przeżyły największą od dekad falę powodzi i upałów.

Początek tygodnia przywitał mieszkańców Bombaju temperaturą 38,7 st. Celsjusza. To o 7 stopni więcej niż średnia z tego okresu. "Tak jakby nagle przyszło lato z falą upałów. Blisko 40 stopni, a to jest ledwo druga połowa lutego" - mówi Harshita Soni, która pracuje w dziale marketingu jednej z bombajskich firm.

Reklama

Soni opowiada, że luty i marzec, mimo 30 st. Celsjusza, zazwyczaj jest przyjemnym czasem w Bombaju. "Różnica siedmiu czy dziesięciu stopni, to naprawdę szok. Nikt nie chce żyć cały rok pod klimatyzacją albo pracować w ciągłym upale" - dodaje.

W innych miastach zachodniego wybrzeża temperatury wzrosły od 4 st. do ponad 7 st. Celsjusza. W keralskim Kannur było 37,2 st. C (o 4 st. więcej), w Ratnagiri, w stanie Maharasztra 37 st. C (o 7 st. więcej), a w Mangalore, w stanie Karnataka 36,7 st. C (o 5 st. więcej).

Powodem antycyklon

Służby meteorologiczne tłumaczą, że powodem skoku temperatur jest antycyklon znad zachodnio-centralnej części Morza Arabskiego. "Zazwyczaj morska bryza reguluje temperaturę na zachodnim wybrzeżu, ale przez ostatnie kilka dni mamy wiatr wiejący z lądu w stronę morza, przez co wystrzeliły temperatury" - powiedział dziennikowi "Hindustan Times" Sathi Devi szefowa Narodowego Centrum Prognoz Pogody.

Od połowy tygodnia antycyklon będzie przemieszczał się na północny zachód, lecz temperatury tylko nieznacznie spadną. Za to w Kaszmirze położonym na północnym-zachodzie kraju pojawią się deszcze.

Trudny rok w Indiach

"Wszyscy pamiętają poprzedni rok. Jak nie upały to powodzie" - wspomina Anand Sharma, 42-latek z Delhi, przedstawiciel handlowy, który podróżuje po całych Indiach. "Pamiętam jak w Madrasie w hotelach nie było wody, a wkrótce ludzie topili się w Bombaju" - dodaje.

W czerwcu i lipcu poprzedniego roku upały bliskie 50 st. Celsjusza zabiły w Indiach ponad 200 osób. Południowozachodni monsun był najsilniejszy od 25 lat. W powodziach zginęło 1,6 tys. ludzi w 14 stanach, a 2,5 mln ludzi musiało schronić się w tymczasowych obozach.

"Czytałam, że wysoka temperatura osłabia koronawirusa" - mówi Harshita Soni szukając pozytywów. Rzeczywiście naukowcy są zgodni, że wirus jest aktywny w temperaturze 4-6 st. C i słabnie wraz ze wzrostem temperatury.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje