Reklama

Reklama

Norwegowie wybierają nowy parlament

W poniedziałek w Norwegii odbywają się wybory parlamentarne. O podział 169 mandatów w Stortingu walczą dwie największe partie: opozycyjna Norweska Partia Pracy i Partia Konserwatywna, która w koalicji z Partią Postępu rządzi od czerech lat. Lokale wyborcze otwarto o godz. 9. Głosowanie zakończy się o godz. 21. Obie partie mają podobne poparcie na poziomie około 25 procent.

Dla socjaldemokratycznej Norweskiej Partii Pracy (Ap) wybory te mogą mieć zasadnicze znaczenie, jeżeli chodzi o możliwość odzyskania utraconej władzy. Jednak zadanie, jakie postawiła sobie tradycyjnie największa norweska partia, może okazać się trudne do wykonania. 

Niewiele się zmieni

Reklama

Ugrupowanie to od wielu miesięcy notuje wyraźny spadek i traci wyborców na rzecz głównie Socjalistycznej Partii Lewicy (SV) i pozostałych ugrupowań lewicowych.  

Rozwój wydarzeń w Europie i na świecie rzutuje na preferencje polityczne w tym egalitarnym, ale w istocie konserwatywnym społeczeństwie skandynawskim. Głównymi czynnikami, które być może rozstrzygną o wyniku poniedziałkowych wyborów, mogą okazać się Brexit oraz zagrożenie terroryzmem w Norwegii. 

Z kolei silne uzależnienie Norwegii od wydobycia ropy i gazu będzie zmuszało ten kraj do dalszego rozwijania tej gałęzi gospodarki, czego chcą partie prawicowe. Pomimo wezwań Ap do kontynuowania polityki otwartości społeczeństwa, zarówno dla azylantów, jak i imigrantów, Norwegowie są tradycyjnie bardzo ostrożni, szczególnie teraz, gdy nasiliły się ataki terrorystyczne w Europie. 

Minister ds. imigracji i integracji Sylvi Listhaug zyskała sympatię swoimi ostatnimi zdecydowanymi deklaracjami na rzecz zaostrzenia polityki migracyjnej. Jednakże - jak przewidują obserwatorzy - polityka norweska w gruncie rzeczy najpewniej niewiele się zmieni. 

Społeczeństwo norweskie jest bardzo przywiązane do tradycji socjaldemokratycznych i idei lewicowych. Norweska Partia Pracy wyrosła na gruncie wielkich przemian społecznych i ideologicznych sprzed 100 lat; rządziła w kraju nieprzerwanie przez długie okresy czasu. 

Norwegia utrzyma kurs na prawo?

Dla wielu zagranicznych obserwatorów norweskie wybory parlamentarne są łatwe do przewidzenia. Choć ster rządów obejmie ta, czy inna koalicja, generalny kierunek polityki wewnętrznej, a zwłaszcza zagranicznej, nie zmieni się radykalnie. 

Norwegia od dziesięcioleci rozwija model państwa opiekuńczego i wysoki stopień zabezpieczenia społecznego, co zawsze będzie największym priorytetem każdego rządu. Co piąty Norweg żyje z zasiłków. Norwegowie nie lubią eksperymentować i trzymają się zwykle sprawdzonych rozwiązań. 

Wysoka frekwencja wyborcza, rzędu 75-77 procent, zapewnia obywatelom poczucie bezpośredniego wpływu na politykę państwa. Należy się spodziewać, że do wyborców najbardziej przemówią programy Prawicy i skrajnie prawicowej Partii Postępu, które opowiadają się za ograniczeniem imigracji, zwiększeniem wydatków na obronność, zwiększenia uprawnień policji w celu ochrony obywateli przed terroryzmem oraz zwiększenia inwestycji przemysłowych i obniżenia podatków. 

Wszystko wskazuje, że w poniedziałek powtórnie sukces odniosą partie prawicowe. Norwegia skręciła w prawo w 2013 roku i wydaje się, że kraj ten utrzyma taki kurs w najbliższym czasie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje