Nowa strategia Trumpa zyskała poparcie

Wiceprezydent USA Mike Pence i sekretarz stanu Rex Tillerson poparli we wtorek przedstawioną przez prezydenta Donalda Trumpa dzień wcześniej strategię zakończenia wojny w Afganistanie. Wskazali, że nie jest ona oparta na dyktowanych przez kalendarz terminach.

Nowa strategia amerykańska w Afganistanie i w Azji Południowej “pozwoli na naprawnienie błędów popełnionych przez Stany Zjednoczone w Afganistanie w przeszłości, w czasie 16-letniej, najdłuższej w historii wojny, w jakiej biorą udział USA" - pokreślił Pence w komentarzu opublikowanym na łamach wtorkowego wydania dziennika "USA Today".

Reklama

Skrytykował poprzednią administrację Baracka Obamy za "arbitralne wyznaczenie daty zakończenia amerykańskiej operacji w Afganistanie", co jego zdaniem pozwoliło talibom na rozpoczęcie ponownego odzyskiwania kontroli nad tym krajem.

Prezydent Trump - podkreślił Pence - zniósł ograniczenia, które "uniemożliwiały dowódcom wojskowym szybkie podejmowanie decyzji zgodnie ze swoją oceną sytuacji bez upoważnienia biurokratów", którzy - jak wskazał - "nie wygrywają bitew".

Pence ostrzegł władze Pakistanu, że "Stany Zjednoczone nie będą wypisywać czeków in blanco sojusznikom, którzy nie są w stanie wykorzenić sił każdego dnia próbujących zabijać naszych ludzi".

W tej kampanii zmierzającej do zmobilizowania poparcia dla nowej strategii Trumpa, Pence powiedział w wywiadzie dla telewizji NBC we wtorek, że do tej pory Stany Zjednoczone "co roku miały inną strategię w Afganistanie - teraz będą miały jedną".

Pence'owi wtórował Tillerson, który w specjalnym oświadczeniu i na konferencji prasowej we wtorek stwierdził, że nowa strategia nie zakłada sztucznych terminów. Dlatego - argumentował - stanowi ważne ostrzeżenie dla talibów, że nie wygrają na polu bitwy.

Talibowie - powiedział - mogą wybrać "ścieżkę prowadzącą do pokoju i legitymizacji swojej władzy poprzez negocjacje zmierzające do osiągnięcia politycznego porozumienia o zakończeniu wojny". Wskazał, że nowa strategia Trumpa przewiduje wysiłki dyplomatyczne z udziałem Pakistanu, Indii i władz w Kabulu na rzecz zakończenia wojny w Afganistanie na drodze pokojowej.

"Podzielam frustrację wielu Amerykanów"

Trump w przemówieniu do narodu transmitowanym z bazy wojskowej w Fort Myer pod Waszyngtonem przedstawił nową, opartą na "pryncypialnym realizmie" strategię zakończenia wojny w Afganistanie.

"Podzielam frustrację wielu Amerykanów z powodu polityki zagranicznej, która pochłonęła zbyt wiele czasu, energii, pieniędzy i, przede wszystkim, istnień ludzkich, podczas próby odbudowy państw na nasze własne podobieństwo, zamiast zabiegać o inne cele, a przede wszystkim o nasze własne interesy bezpieczeństwa" - powiedział Trump.

Nowa strategia została opracowana podczas narady prezydenta z grupą najważniejszych doradców ds. bezpieczeństwa państwa w prezydenckim ośrodku Camp David pod Waszyngtonem w czwartek. Przewiduje ona nieznaczne zwiększenie liczebności sił USA stacjonujących w Afganistanie.

Prezydent w swoim wystąpieniu, co wytknęła mu większość ekspertów, nie podał żadnych konkretów.

Przedstawiciele Pentagonu wcześniej zapowiadali, że nowa strategia przewiduje wysłanie do Afganistanu dodatkowo nie więcej niż 3,9 tys. żołnierzy. Dodatkowe siły - podały we wtorek źródła w Pentagonie - zostaną rozmieszczone w Afganistanie w najbliższych tygodniach.

Trump wyznał, że po objęciu urzędu "w pierwszym odruchu chciał wycofać" siły z Afganistanu, jednak zrozumiał, że stworzyłoby to próżnię, która "natychmiast wypełniłaby się terrorystami" z Al-Kaidy i tak zwanego Państwa Islamskiego.

Przemówienie Trumpa, bardzo dobrze przyjęte przez przywódców Partii Republikańskiej w Kongresie i przedstawicieli ośrodków mających wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej USA, było pierwszym publicznym wystąpieniem prezydenta po rozstaniu się w piątek z głównym doradcą strategicznym Białego Domu Steve'em Bannonem. Był on zdecydowanym przeciwnikiem dalszego militarnego zaangażowania USA w Afganistanie.

W apogeum wojny z talibami i Al-Kaidą w latach 2011-12 w Afganistanie stacjonowało ponad 120 tys. żołnierzy i personelu prywatnych firm ochroniarskich z USA. Obecnie jest tam, spełniając głównie rolę doradczą i pomocniczą, 8,4 tys. żołnierzy amerykańskich.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje