Reklama

Reklama

"Nowaja Gazieta": Możliwa jest wojna Rosji z Turcją

Zestrzelenie przez tureckie F-16 rosyjskiego Su-24 na granicy z Syrią może doprowadzić do wojny między Rosją i Turcją - ocenia Paweł Felgenhauer, komentator wojskowy rosyjskiej niezależnej "Nowej Gaziety".

Felgenhauer ocenił, że incydent jest konsekwencją objęcia przez Turcję protektoratem syryjskich Turkmenów. "Sprawa jest związana z obroną Turkmenów. Turcy z tego powodu wezwali już naszego ambasadora, zaapelowali też o zwołanie Rady Bezpieczeństwa (ONZ), ponieważ rosyjskie lotnictwo bombarduje Turkmenów, którzy są częścią opozycji walczącej z reżimem (prezydenta Syrii) Baszara el-Asada. Turcja oznajmiła, że jest to absolutnie niedopuszczalne i że będzie ona bronić Turkmenów" - oświadczył komentator "Nowej Gaziety", cytowany przez rosyjską niezależną telewizję Dożd.   

Reklama

W opinii Felgenhauera "faktycznie oznacza to, że Turcja ustanawia strefę zakazu lotów dla rosyjskiego lotnictwa na północy Syrii i że zamierza tej strefy bronić, tj. zestrzeliwać rosyjskie samoloty, jeśli te będą wlatywać do tej strefy".   

"Rosyjscy wojskowi powinni albo uznać, że Turcy mają prawo strącać nasze maszyny, jeśli podlecą one do tej kontrolowanej przez Turkmenów strefy - i w ogóle uznać strefę zakazu lotów na północy Syrii wzdłuż tureckiej granicy - albo zacząć walczyć z Turcją" - powiedział.  

Zdaniem komentatora "Nowej Gaziety" bardziej prawdopodobne jest, że będą walczyć. "Oznacza to, że możliwe są kolejne boje powietrzne, w których samoloty rosyjskie będą atakować tureckie, aby obronić nasze bombowce. Możliwe są potyczki na morzu między flotą turecką i rosyjską. Możliwe jest też zamknięcie cieśniny Bosfor przez Turcję i ingerencja innych państw NATO w ten konflikt. W takim konflikcie Rosja będzie miała małe szanse bez użycia broni atomowej" - wskazał.    

We wtorek rano tureckie myśliwce F-16 zestrzeliły rosyjski samolot bombowy Su-24 przy granicy z Syrią. Władze w Ankarze twierdzą, że był on wielokrotnie ostrzegany, iż narusza przestrzeń powietrzną Turcji. Moskwa upiera się, że maszyna nie opuściła przestrzeni Syrii.   

Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że zestrzelenie rosyjskiego Su-24 w Syrii wykracza poza ramy walki z terroryzmem. Według niego to "cios zadany Rosji w plecy przez popleczników terroryzmu".   

Po rozpoczęciu pod koniec września przez siły powietrzne Rosji nalotów w Syrii rosyjskie samoloty kilkakrotnie naruszały turecką przestrzeń powietrzną przy granicy z Syrią. Do tureckiego MSZ dwukrotnie wzywano w tej sprawie rosyjskiego ambasadora. Rosyjskie ministerstwo obrony zapewniało wówczas, że do jednego z incydentów (z samolotem wojskowym Su-30) doszło z powodu niesprzyjających warunków pogodowych.   

Turkmeni w Syrii są potomkami tureckich mniejszości narodowych, które do I wojny światowej przez długi czas zamieszkiwały tę część ówczesnego imperium osmańskiego. Dziś ta mniejszość znana jako syryjscy Turkmeni mieszka głównie w syryjskich prowincjach Aleppo i Latakia, a także w rejonie Damaszku. Są to w większości sunnici; mówią najczęściej dialektami tureckimi i azerskimi.   

Szacuje się, że w Syrii mieszka 140-200 tys. Turkmenów, którzy zachowali swe tradycje i języki ojczyste.   

W syryjskiej wojnie domowej Turkmeni walczą w szeregach różnych ugrupowań dążących do obalenia prezydenta Asada. Turcja poczuwa się do obowiązku występowania w roli protektora tej mniejszości.


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | Turcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje