Reklama

Reklama

"NYT": Policjant nazywany "włoskim Schindlerem" mógł być kolaborantem

Włoski policjant Giovanni Palatucci, dotychczas uważany za bohatera w Izraelu, USA i we Włoszech za uratowanie w czasie wojny 5 tys. Żydów, był w rzeczywistości nazistowskim kolaborantem - twierdzą badacze nowojorskiego Centro Primo Levi.

O zdemaskowaniu Palatucciego, nazywanego nawet "włoskim Schindlerem", donosi w czwartek na pierwszej stronie dziennik "New York Times". Przypomina, że dotychczas sądzono, że Palatucci jako włoski policjant uratował przed Holokaustem 5 tys. Żydów. Z tego powodu był podziwiany w Izraelu, Nowym Jorku i we Włoszech, gdzie imieniem Palatucciego nazwane są liczne skwery i ulice. W 1990 roku został uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata przez Instytut Yad Vashem, a papież Jan Paweł II ogłosił Włocha męczennikiem, co jest pierwszym krokiem ku potencjalnej beatyfikacji.

Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie (United States Holocaust Memorial Museum) usunęło jednak kilka dni temu informację o Palatuccim ze swej ekspozycji, po tym gdy władze muzeum zostały poinformowane przez Centro Primo Levi w Centrum Historii Żydowskiej w Nowym Jorku o dowodach świadczących, że dotychczasowy bohater "był entuzjastycznym nazistowskim kolaborantem, który brał udział w deportacji Żydów do Auschwitz" - pisze "NYT".

Reklama

W liście do muzeum dyrektorka Centro Primo Levi, Natalia Indrimi, poinformowała, że z badań prawie 700 dokumentów przeprowadzonych przez panel kilkunastu naukowców wynika, że przez sześć lat Palatucci był "gorliwym wykonawcą legislacji rasowej i - po złożeniu przysięgi Republice Socjalnej Mussoliniego - współpracował z nazistami". Poinformowała ponadto, że nie ma dowodów, że Palatucci pomagał Żydom w czasie wojny, a wręcz przeciwnie - badacze znaleźli dokumenty wskazujące, że Włoch pomagał Niemcom w identyfikacji Żydów, których następnie zatrzymywano.

Jak informuje "NYT", nowe demaskujące Palatucciego dokumenty zostały znalezione dopiero w ostatnich latach przy okazji badań na temat roli Fiume (obecnie Rijeka w Chorwacji), portowego miasta, gdzie pracował Palatucci, w podsycaniu faszyzmu.

Dotychczas sądzono, że Palatucci będąc szefem włoskiej policji w Fiume uratował tysiące Żydów między 1940 a 1944 rokiem. To on miał w 1943 roku zniszczyć dokumenty, by zapobiec wysłaniu Żydów z Fiume do obozów koncentracyjnych. "Śmierć Palatucciego w wieku 35 lat w obozie w Dachau wydawała się potwierdzać jego męstwo" - ocenia "NYT".

Z odnalezionych i przeanalizowanych przez historyków Centro Primo Levi dokumentów wynika jednak, że z Fiume wysłano do Auschwitz aż 80 proc. z 500 Żydów, którzy mieszkali w tym mieście przed 1943 rokiem. To znacznie więcej niż w przypadku innych włoskich miast. Natomiast wysłanie Palatucciego do Dachau nie miało związku z ratowaniem Żydów, tylko było następstwem oskarżenia go o kontakty z Brytyjczykami. Raport Centro Primo Levi nie wyklucza, że Palatucci pomógł "garstce Żydów", ale nie jest jasne, czy nie zrobił tego z rozkazu zwierzchników.

Natalia Indrimi wyjaśniła, że "legenda" Palatucciego rozpoczęła się w 1952 roku, kiedy jego stryj, biskup Giuseppe Maria Palatucci powołał się na historię policjanta, by przekonać włoski rząd do przyznania jego rodzicom specjalnej renty.

"NYT" informuje, że już miesiąc temu dziennik "Corriere Della Sera" napisał o coraz wyraźniejszych głosach historyków, przekonujących, że historia Palatucciego to "rażące oszustwo", wykreowane przez jego przyjaciół i rodzinę.

Dowiedz się więcej na temat: afera | schindler | kolaborant | Kolaboranci | Muzeum Holokaustu | holokaust | skandal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje