Reklama

Reklama

Obama na terenach kataklizmu w Zatoce Meksykańskiej

Prezydent USA Barack Obama przybył dziś do Luizjany w związku z wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej. Jest to już druga wizyta prezydenta na terenach największej w historii USA katastrofy ekologicznej.

Obama ma tam się spotkać z szefem rządowych operacji usuwania skutków kataklizmu admirałem Thadem Allenem oraz z miejscowymi biznesmenami, którzy ponieśli straty w wyniku katastrofy.

Reklama

Prezydent odwołał wyjazd do Australii, aby odwiedzić Luizjanę. Republikański gubernator tego stanu Bobby Jindal krytykuje administrację za niedostateczną - według niego - pomoc władz federalnych.

Za katastrofę odpowiedzialny jest głównie koncern BP - dzierżawca szybu naftowego, który uległ uszkodzeniu po wybuchu na platformie wiertniczej 20 kwietnia.

Republikańska opozycja przedstawia jednak rząd jako współwinnego. Przypomina, że rządowa agencja MMS nadzorująca przemysł naftowy nie dopilnowała, by BP zastosował wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa.

Niektórzy krytykują też Obamę za jego zachowanie po katastrofie - ich zdaniem, nie okazuje on publicznie wystarczającej empatii i oburzenia.

W wywiadzie dla telewizji CNN w czwartek prezydent USA powiedział, że "jest wściekły" z powodu kataklizmu. Podkreślił jednak, że jego zadaniem nie jest publiczne okazywanie emocji, tylko działanie, tak żeby m.in. BP nie uniknęło odpowiedzialności za swoje zaniedbania.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofy | prezydent | USA | prezydent USA | Barack Obama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje