Odpowiedzialność Rumsfelda

Szef Pentagonu Donald Rumsfeld oświadczył dzisiaj podczas przesłuchania w Kongresie USA, że bierze na siebie całą odpowiedzialność za skandal z torturowaniem irackich więźniów.

W reakcji na kolejne zdjęcia, dokumentujące maltretowanie irackich więźniów Rumsfeld mówił o "sadystycznych, okrutnych aktach".

Reklama

- Czuję się okropnie z powodu tego, co przydarzyło się tym zatrzymanym Irakijczykom. To są istoty ludzkie. Byli w rękach USA. Nasz kraj jest obowiązany traktować ich poprawnie. Nie uczyniliśmy tego. I było to złe. Irakijczyków maltretowanych przez członków sił zbrojnych USA przepraszam z całego serca - powiedział szef Pentagonu.

Rumsfeld ogłosił, że śledztwem w sprawie maltretowań w Abu Ghraib zajmie się specjalna komisja. Poinformował też o planie odszkodowań dla ofiar maltretowań.

W Stanach Zjednoczonych coraz głośniej mówi się, że Donald Rumsfeld powinien stracić stanowisko. Z jednej strony słychać coraz więcej krytycznych głosów, ale z drugiej należy pamiętać, że Bush jest mocno związany z sekretarzem obrony, na tyle często podkreślał swoje zaufanie do niego, że niełatwo mu będzie teraz zdystansować się od szefa Pentagonu.

Odejście Rumsfelda mogłoby więc zaszkodzić wizerunkowi samego prezydenta. Ponadto Bush chce nadal legitymować się sukcesami wojny z terroryzmem, a te niewątpliwie wiążą się z osobą sekretarza obrony.

Biały Dom nie będzie też chciał sprawiać wrażenia, że ustępuje pod wpływem nacisku, również dlatego, że krytyka Rumsfelda nie ogranicza się tylko do samej spawy więźniów, ale dotyczy przede wszystkim planowani operacji w Iraku, a więc sprawy, za którą Bush przepraszać nie zamierza.

Powell: efekt "destrukcyjny" skandalu

Skandal z torturowaniem irackich więźniów miał "destrukcyjny" skutek dla międzynarodowych poczynań USA, w szczególności na Bliskim Wschodzie - powiedział w wywiadzie dla AFP sekretarz stanu USA Colin Powell.

Zdjęcia dręczonych irackich więźniów były "bardzo destrukcyjne dla naszych wysiłków w polityce zagranicznej". "Sceny te sprawiają - kontynuował - że wszyscy jesteśmy pod dużym ciśnieniem. Są one pożałowania godne, są nie do przyjęcia, trzeba się tą sprawą zająć. Sprawiedliwość zostanie wymierzona, co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Ale nie traćmy z oczu tego, czego naprawdę bronimy, to jest przywrócenia demokracji w Iraku"

Jednocześnie sekretarz stanu USA wyraził poparcie dla szefa Pentagonu Donalda Rumsfelda, krytykowanego za sposób potraktowania skandalu z irackimi więźniami.

"Sekretarz stanu wykonał bardzo dobrą pracę" - powiedział Powell w momencie, kiedy część parlamentarzystów, a także gazet amerykańskich, domaga się dymisji Rumsfelda. "Zanim ludzie zaczną mówić o tym, jakie głowy mają spaść, trzeba poznać wszystkie fakty, mieć pewność, że dobrze rozumiemy to, co się stało" - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk | USA | skandal | Bush | powell | sekretarz stanu | odpowiedzialność

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy