Reklama

Reklama

Odwołanie prezydenta Wenezueli. Zmarli na listach opozycji?

Współpracownicy prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro złożyli w poniedziałek w Sądzie Najwyższym zażalenie na sposób, w jaki opozycja zbierała podpisy pod wnioskiem o odwołanie prezydenta. Ich zdaniem na listach figurują podpisy osób niepełnoletnich i zmarłych.

Zdaniem komentatorów, obóz rządzący i sam prezydent Maduro stara się w ten sposób oddalić perspektywę referendum. Sąd Najwyższy jest uważany za ostoję zwolenników b. prezydenta Hugo Chaveza, z którym obecny przywódca Wenezueli był blisko związany.

Weryfikacja podpisów

Reklama

Pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta złożyło podpisy 1,8 mln Wenezuelczyków, podczas gdy zgodnie z prawem do zainicjowania procedury wystarczyłoby zaledwie 200 tys.

Weryfikacją podpisów osób, które opowiedziały się za przeprowadzeniem głosowania w sprawie odwołania Maduro zajmuje się obecnie wenezuelska Krajowa Rada Wyborcza (CNE). Do poniedziałku potwierdzono autentyczność 1,3 mln podpisów.

Starając się zyskać choć trochę przychylności społeczeństwa pogrążonej w zapaści gospodarczej Wenezueli, władze w Caracas ogłosiły w poniedziałek złagodzenie przepisów stanu nadzwyczajnego w gospodarce oraz przywrócenie dostaw energii.

Minister ds. energii elektrycznej Luis Alfredo Motta Dominguez ogłosił, że elektrownia w Guri zapewniająca 2/3 dostaw elektryczności w Wenezueli wznowi produkcję i będzie działać w godzinach popołudniowych w środy, czwartki i piątki. Obowiązujące w weekendy ograniczenia w dostawach energii elektrycznej dla odbiorców prywatnych zostaną zniesione.

Wentyl bezpieczeństwa

Wielu politologów uważa, że skala napięć społecznych w Wenezueli jest tak duża, że referendum jest jedynym sensownym "wentylem bezpieczeństwa", który może uchronić kraj przed niekontrolowanym wybuchem niezadowolenia społecznego.

Na rebelianckie nastroje wśród ludności wpływa silna recesja, najwyższa na świecie inflacja, sparaliżowana opieka medyczna i braki w zaopatrzeniu. Za stan gospodarki obwiniany jest zarówno sam Maduro, jak i rządząca Partia Socjalistyczna.

Weryfikacja podpisów przez Krajową Radę Wyborczą jest pierwszym etapem w przygotowaniach do przeprowadzenia referendum o odwołaniu Maduro. W następnym etapie konieczne będzie zebranie podpisów 20 proc. wyborców opowiadających się za jego przeprowadzeniem (ok. 4 mln głosów).

Jeśli w końcu dojdzie do referendum, za usunięciem Maduro będzie musiało zagłosować więcej uprawnionych do głosowania niż tych, dzięki którym zwyciężył w wyborach z 2013 roku, tj. ponad 7,5 mln.

Referendum o odwołaniu prezydenta przeprowadzone w 2004 roku zakończyło się porażką opozycji: nie zdołała ona odwołać Hugo Chaveza ze stanowiska głowy państwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy