Reklama

Reklama

Ofiary antyrządowych zamieszek w Etiopii

W starciach demonstrantów z siłami porządkowymi na północy i zachodzie Etiopii zginęło około stu osób - podaje Amnesty International. Według innej organizacji zajmującej się prawami człowieka - Human Rights Watch, liczba ofiar może przekraczać 400.


Reklama

Do najkrwawszych starć doszło w miniony weekend w regionie Oromio, położonym na południe od stolicy kraju Addis Abeby. 67 osób zginęło, kiedy policja otworzyła ogień do uczestników licznych demonstracji. Co najmniej 30 osób straciło życie w Bahir Dar - głównym mieście położonego na północy kraju regionu Amhara. 

Obserwatorzy zauważają, że po raz pierwszy od wielu lat antyrządowe protesty zjednoczyły dwa najliczniejsze plemiona Etiopii: Oromów i Amharów. Są one skierowane przeciwko politycznej i ekonomicznej dominacji ludu Tigra. Przedstawiciele tej społeczności, liczącej 6 procent mieszkańców Etiopii, zajmują wszystkie kluczowe stanowiska w kraju.

W sobotę do antyrządowej demonstracji pod hasłem "Żądamy wolności" doszło również w Addis Abebie. Została ona brutalnie stłumiona, aresztowano setki osób.

O inspirowanie zamieszek rząd oskarżył "zagranicznych wrogów" oraz prowokatorów posługujących się mediami społecznościowymi. Jak podkreślają obserwatorzy, to największe protesty antyrządowe w Etiopii od 25 lat. 

W regionie Oromio do masowych zamieszek dochodziło już między listopadem a marcem. Były spowodowane zaniżoną, zdaniem miejscowych rolników, wyceną wartości ziemi. Według organizacji zajmujących się prawami człowieka, życie straciło wówczas nawet kilkaset osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy