Palestyńczycy wierzą, że Obama przekona Izrael

Palestyńczycy wierzą, że prezydent USA jest w stanie przekonać rząd Izraela o konieczności spełnienia podstawowych warunków, od których uzależniają oni wznowienie rozmów pokojowych.

Palestyński prezydent Mahmud Abbas zwrócił się w sobotę z apelem do Baracka Obamy, aby narzucił Izraelowi rozwiązanie konfliktu z Palestyńczykami polegające m.in. na odstąpieniu od dalszej kolonizacji tradycyjnie arabskiej, wschodniej Jerozolimy. Palestyńczycy uważają ją za stolicę przyszłego państwa palestyńskiego.

Reklama

Abbas, który przemawiał w Ramallah na posiedzeniu Rady Rewolucyjnej swej partii, Al-Fatah, odrzucił możliwość utworzenia państwa palestyńskiego w "tymczasowych granicach". Według izraelskiego dziennika "Haarec", ku takiemu rozwiązaniu zaczyna skłaniać się premier Izraela Benjmanin Netanjahu, aby okazać dobrą wolę wobec Waszyngtonu, który naciska na Izrael w sprawie wznowienia rozmów pokojowych z Palestyńczykami.

Tymczasem Palestyńczycy uważają, jak podkreślił Abbas, że utworzenie państwa bez określonych granic służyłoby jedynie Izraelowi do przedłużania bez końca swej trwającej od 43 lat okupacji ziem palestyńskich.

Według Abbasa Izrael byłby gotów do powołania państwa palestyńskiego "o prowizorycznych granicach na 40 lub 50 procentach terytorium Zachodniego Brzegu Jordanu".

Jeśli Amerykanie nie zdołają skłonić Izraela do ustępstw - powiedział Abbas - wśród Palestyńczyków "nadal będzie zyskiwała zwolenników idea, aby położyć kres konfliktowi poprzez utworzenie państwa dwunarodowego na całym terytorium historycznej Palestyny, zamiast utworzenia państwa palestyńskiego obok izraelskiego".

Abbas nawiązał przy tym do sondażu, który wykazał ostatnio, że ta idea zyskuje zwolenników wśród ludności palestyńskiej.

Palestyńczycy - oświadczył prezydent Autonomii - "pragną osiągnąć niepodległość i nigdy nie myśleli o alternatywach, jednak codzienna praktyka izraelskiej okupacji z wszystkimi pułapkami, jakie stosują Izraelczycy w terenie skłania ich do szukania alternatyw".

- Pytam Izraelczyków: czy chcecie rozwiązania polegającego na istnieniu dwóch państw, w tym jednego na terytoriach okupowanych od 1967 roku. Jeśli tego chcecie, jesteśmy gotowi. Jeśli nie, to wy poniesiecie konsekwencje - powiedział prezydent Abbas.

W piątek wieczorem Abbas spotkał się z wysłannikiem Białego Domu George'em Mitchelem, który prowadzi kolejną rundę rozmów na Bliskim Wschodzie.

W czasie spotkań z Mitchelem izraelski premier Benjamin Netanjahu ponownie odrzucił amerykański postulat rezygnacji z rozbudowy kolonii żydowskich we Wschodniej Jerozolimie. Jednak według arabskiego dziennika "Al-Hajat", gotów jest do wykonania szeregu pozytywnych gestów pod adresem Abbasa. M.in. zwolnienia tysiąca spośród ponad 7 000 Palestyńczyków przebywających w izraelskich więzieniach, rozluźnienia blokady Strefy Gazy i przekazania niektórych punktów kontrolnych na drogach Zachodniego Brzegu siłom porządkowym Autonomii Palestyńskiej.

Dowiedz się więcej na temat: wierząca | Palestyńczycy | prezydent | Barack Obama | Mahmud Abbas | Izrael | Palestyna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje