Paryż: Strzały na lotnisku. Śledztwo prokuratury antyterrorystycznej

Francuska prokuratura antyterrorystyczna wszczęła śledztwo po zastrzeleniu w sobotę przez siły bezpieczeństwa mężczyzny, który na międzynarodowym lotnisku Paryż-Orly ukradł broń żołnierce. Po incydencie lotnisko zostało ewakuowane, a ruch lotniczy wstrzymany.

Dochodzenie prokuratury antyterrorystycznej będzie też dotyczyło wcześniejszych wydarzeń ze Stains, na północ od Paryża, gdzie najpewniej ten sam mężczyzna oddał strzały do policjanta i lekko go ranił podczas rutynowej kontroli drogowej.

Reklama

Ok. godz. 8.30 mężczyzna podbiegł do trojga żołnierzy zabezpieczających lotnisko Paryż-Orly i zabrał broń wchodzącej w skład patrolu kobiecie, po czym próbował schronić się w sklepie. Następnie został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa - poinformował rzecznik MSW Pierre-Henry Brandet.

Nikt inny nie został ranny. Po incydencie lotnisko zostało ewakuowane, a ruch lotniczy wstrzymany. Niektóre loty przekierowano na lotnisko Roissy-Charles de Gaulle na północy stolicy.

Siły bezpieczeństwa przeczesywały lotnisko

Siły bezpieczeństwa przeczesywały lotnisko w poszukiwaniu bomb i upewniały się, czy przy ciele mężczyzny nie ma pasa z materiałami wybuchowymi. Nic nie znaleziono - poinformował rzecznik MSW.

Rzecznik nie wykluczył, że incydent miał podłoże terrorystyczne, ale podkreślił, że ustalenie tego będzie zadaniem wymiaru sprawiedliwości.

Minister spraw wewnętrznych Bruno le Roux powiedział, że mężczyzna był znany policji i służbom wywiadowczym. Źródło policyjne opisało go jako zradykalizowanego muzułmanina.

Źródło policyjne podało również, że w sobotę zatrzymano ojca i brata zabitego mężczyzny. Według tego źródła jest to typowe postępowanie w takich przypadkach.

Zachodni terminal został ponownie otwarty dla ruchu

Jak poinformował operator portu lotniczego, wczesnym popołudniem zachodni terminal został ponownie otwarty dla ruchu. Jednak południowy terminal, gdzie doszło do incydentu, pozostaje częściowo zamknięty i najpewniej nie zmieni się to do sobotniego wieczoru.

Do podobnego incydentu doszło 3 lutego przed Luwrem w centrum Paryża. 29-letni Egipcjanin uzbrojony w dwie maczety ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu, wykrzykując groźby i "Allahu akbar". Jeden z żołnierzy oddał do niego kilka strzałów.

Żołnierka, której mężczyzna wyrwał w sobotę broń, bierze udział w wojskowej operacji o nazwie "Sentinelle", której celem jest patrolowanie najważniejszych obiektów w całym kraju. Operację rozpoczęto po ataku na redakcję satyrycznego czasopisma "Charlie Hebdo" w styczniu 2015 roku w Paryżu, w którym zginęło 12 osób. Rozszerzono ją po skoordynowanych zamachach bombowych i strzelaninach w Paryżu z listopada 2015 roku, w których zginęło 130 osób.

Od tego czasu Francja jest w stanie najwyższej gotowości. W związku z zagrożeniem terrorystycznym kilkukrotnie w kraju przedłużano stan wyjątkowy, który ma obowiązywać co najmniej do 15 lipca br.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy