Reklama

Reklama

Paryż w szoku. "Jak do tego doszło? "

Tłumy zszokowanych paryżan i turystów – niektórzy płaczący, inni modlący się – przyglądało się z przerażeniem płomieniom pochłaniającym katedrę Notre Dame – relacjonuje serwis AFP.

Okrzyki i lamenty wybuchły przed godziną 20., gdy górna część iglicy gotyckiego kościoła runęła w płomienie, które zajęły cały dach. Jeszcze głośniejsze okrzyki przerażenia pojawiły się, gdy zawaliła się cała słynna iglica Notre Dame. Zdarzenie filmowały tysiące telefonów.

Reklama

"Paryż został oszpecony. To miasto już nigdy nie będzie takie jak wcześniej" - powiedział cytowany przez AFP Philippe, pracownik komunikacji miejskiej, którego pożarze poinformował znajomy. Mężczyzna przybył w pobliże katedry na rowerze, by obserwować dramatyczny pożar. "To tragedia. Jeżeli się modlicie, to teraz jest odpowiedni moment" - dodał.

Ile de la Cite, wysepka na Sekwanie, na której położona jest katedra Notre Dame, została ciasno otoczona przez tłumy zatroskanych przechodniów. Wielu z nich z trudem tamowało łzy. "To jest koniec. Już nigdy jej nie zobaczymy" - komentował obserwujący pożar katedry Jerome Fautrey. "Teraz musimy się dowiedzieć, jak do tego doszło? Tyle dzieje się na świecie, trafiło na Notre Dame. Może to znak opatrzności" - zastanawiała się rozmówca AFP.

"To niemożliwe, nasza historia idzie z dymem" - ocenił Benoit.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje