Reklama

Reklama

Pierwszy przypadek rozprzestrzeniania się koronawirusa w Stanach Zjednoczonych

Pierwszy przypadek rozprzestrzeniania się koronawirusa został stwierdzony w Stanach Zjednoczonych w stanie Illinois – podaje agencja AFP, a także media amerykańskie.

Agencja AFP powołuje się na informacje od służb sanitarnych. CNN oraz ABC News podają z kolei, że chodzi o drugi przypadek zarażenia koronawirusem w stanie Illinois. To małżonek około 60-letniej kobiety, która była w Wuhan i w ubiegłym tygodniu stwierdzono u niej obecność wirusa. Mężczyzna, jak twierdzi CNN, nie podróżował do Chin.

Reklama

W sumie, jak podają media, dotychczas wykryto wirusa u sześciu osób w Stanach Zjednoczonych.

Przypomnijmy, liczba potwierdzonych przypadków zakażenia nowym koronawirusem w Chinach przekroczyła 8,1 tys. i jest już wyższa niż liczba odnotowanych na całym świecie infekcji wirusem SARS w czasie epidemii w latach 2002-2003 - podały w czwartek chińskie media.

Według informacji zamieszczonych przez chińskie portale internetowe zakażenia nowym wirusem wywołującym zapalenie płuc potwierdzono w Chinach u 8 149 osób, a kolejne 92 przypadki wykryto za granicą. Z powodu zarażenia zmarło jak dotąd w Chinach 171 osób. Nie pojawiły się doniesienia o zgonach w innych krajach.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie ogłosiła dotychczas międzynarodowej sytuacji nadzwyczajnej w związku z wirusem, ale w czwartek odbywa się kolejne posiedzenie jej komitetu kryzysowego w tej sprawie.

Przywódca ChRL Xi Jinping wyraził przekonanie, że Chiny potrafią wygrać walkę z "demonem epidemii". Tymczasem ekonomista z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych (CASS) Zhang Ming ocenił, że może ona obniżyć tempo wzrostu gospodarczego Chin w pierwszym kwartale br. o ok. 1 punkt procentowy, do poziomu 5 proc. lub nawet niższego.

W czwartek o trzech nowych przypadkach osób zarażonych wirusem poinformował Wietnam. Według wietnamskich mediów zarażeni są Wietnamczykami. Pierwsze przypadki odnotowano również w Indiach i na Filipinach, a Korea Płd. doniosła o pierwszej infekcji, do jakiej doszło na jej terytorium.

W czasie epidemii z lat 2002-2003 koronawirusem wywołującym SARS (zespół ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej) zarażonych było na świecie łącznie 8098 osób, z czego 774 zmarły. Szacuje się, że w 2003 roku SARS kosztował globalną gospodarkę 33 mld USD, czyli prawie 0,1 proc. światowego PKB.

Prawie wszystkie zgony z powodu nowego koronawirusa odnotowano w prowincji Hubei w środkowych Chinach. Stolica tej prowincji, Wuhan, została objęta kwarantanną i praktycznie odcięta od świata, podobnie jak wiele innych miast w Hubei.

"Nie można nawet pojechać do innego miasta w prowincji. Na autostradach są kontrole. Na niektórych skrzyżowaniach ktoś usypał ziemię, żeby nie można było przejechać" - powiedziała Yang Chunxu, mieszkanka Yichangu, jednego z zamkniętych miast.

Mieszkańcy Wuhanu praktycznie nie opuszczają swoich mieszkań, poza wychodzeniem do sklepu po produkty codziennego użytku i jedzenie - powiedział PAP przebywający tam student prawa o nazwisku Li.

Tymczasem kolejne kraje ewakuują swoich obywateli z obszarów objętych kwarantanną. Na pokładach wysłanych przez rządy państw samolotów Wuhan opuściło już ponad 400 Japończyków, ponad 200 Amerykanów i prawie 100 Singapurczyków. Repatriację swoich obywateli planują również m.in. Polska, Francja, Niemczy, Wielka Brytania, Korea Płd. i Australia.

Z Kantonu Andrzej Borowiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje