Reklama

Reklama

Pociąg zderzył się z polskim tirem. Zmarł trzeci pasażer

Trzecia osoba zmarła w nocy ze środy na czwartek w wyniku wypadku Pendolino, spowodowanego na wchodzie Czech przez polskiego kierowcę tira - poinformował rzecznik szpitala w Ostrawie Tomasz Oborny. Rannych jest 18 osób, trzy są w bardzo poważnym stanie.

- Mogę potwierdzić, że jeden z naszych poważnie rannych pacjentów zmarł późnym wieczorem - powiedział Oborny. Według informacji agencji CTK był to starszy mężczyzna. Był on jednym z pasażerów pociągu Pendolino, który uderzył w tira w środę rano na przejeździe w pobliżu Studenki. Wcześniej informowano o dwóch osobach zabitych i 13 rannych, w tym pięciu ciężko. Pociągiem jadącym z Bogumina do Franciszkowych Łaźni podróżowało około 170 osób. Na miejscu wypadku zmarli dwaj mężczyźni, w wieku 39 i 49 lat.

Reklama

Będą zarzuty dla kierowcy tira

Zarzut spowodowania zagrożenia publicznego usłyszy w czwartek polski kierowca ciężarówki, w którą w środę na przejeździe kolejowym w Czechach uderzył pociąg Pendolino; kierowcy tira grozi od 3 do10 lat więzienia - powiedziała PAP konsul w Ostrawie Maria Kovacs.

Konsul potwierdziła, że liczba ofiar śmiertelnych wypadku, do którego doszło w środę rano na wschodzie Czech, wzrosła do trzech.

"Zarzut będzie kierowcy przedstawiony w obecności adwokata, prokuratora, również tłumacza i sąd zdecyduje w ciągu następnych 24 godzin, czy ten pan pozostanie w areszcie do rozprawy, czy będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy" - poinformowała Kovacs.

Dodała, że kierowca znajduje się w Nowym Jiczynie. Potwierdziła informacje podane przez media czeskie, że Polak został przesłuchany w środę w obecności tłumacza. Tego dnia kierowca był też badany w szpitalu klinicznym w Ostrawie; sprawdzano, czy nie ma wewnętrznych obrażeń; w wyniku wypadku kierowcy nic się nie stało - podała konsul.

Nie potwierdziły się wczorajsze doniesienia

Jak poinformowała, "nie potwierdziły się wczorajsze doniesienia, że kierowca wjechał na przejazd, a następnie zostawił samochód, opuścił go (...). Po sczytaniu zapisu kilku kamer okazało się, że kierowca podczas wypadku był w kabinie". Kovacs wyjaśniła, że kabina oderwała się od podwozia i w stanie prawie nienaruszonym przetrwała wypadek, z kierowcą w środku.

Zapytana o to, czy nagrania potwierdzają - jak podały media czeskie - że kierowca wjechał na przejazd, gdy były opuszczane zapory i paliło się czerwone światło, konsul odpowiedziała, że to wyjaśni śledztwo. "Tak podają media czeskie, ta sprawa będzie wyjaśniona (...), w tej chwili jest prowadzone śledztwo, na pewno wszystkie zapisy będą sczytywane i na pewno będą ekspertyzy, ale ekspertyz jeszcze nie ma, to są wstępne ustalenia" - zaznaczyła.

Potwierdziła, że w nocy zmarła kolejna osoba ranna w wypadku.

Informację o trzeciej ofierze śmiertelnej, starszym mężczyźnie, który zmarł w szpitalu, podały w czwartek media czeskie. Wcześniej informowano, że na miejscu wypadku zmarli dwaj mężczyźni, w wieku 39 i 49 lat i że 13 osób zostało rannych, w tym pięć ciężko.

Dwa śmiertelne wypadki

Pendolino uderzył w tira w środę rano na przejeździe w pobliżu Studenki. Pociągiem jadącym z Bogumina do Franciszkowych Łaźni podróżowało około 170 osób.  Zdaniem agencji CTK był to najpoważniejszy wypadek kolejowy w Czechach w ciągu ostatnich siedmiu lat. Najtragiczniejszy, w którym zginęło osiem osób, wydarzył się w sierpniu 2008 roku w pobliskim regionie.

W środę rzecznik zarządu infrastruktury kolejowej Jakub Ptaczinsky mówił, że ciężarówka prowadzona przez polskiego kierowcę wjechała na przejazd kolejowy, gdy były już opuszczane zapory i paliło się czerwone światło. Przejazd był wyposażony w system monitoringu. CTK podaje w czwartek, że nagrania z kamery potwierdzają, iż tir wjechał na przejazd w czasie, gdy zapory były opuszczane i paliło się czerwone światło. Kierowca zatrzymał pojazd i nie próbował przejechać przez zamknięte zapory - podała CTK.

Pociąg jechał z prędkością 160 km na godzinę. Uderzył w ciężarówkę, która wiozła elementy metalowe. Pociąg przejechał jeszcze kilkaset metrów, pchając przed sobą płonące szczątki przyczepy ciężarówki - relacjonuje czeska agencja. Według niej szkody materialne spowodowane wypadkiem szacowane są na 160 mln koron. W środę informowano o stratach w wysokości 90 mln koron.

Do kolejnego śmiertelnego wypadku z udziałem polskiej ciężarówki doszło w Czechach z czwartek rano. W wyniku kolizji z polskim tirem na trasie z Karwiny do Ostrawy na miejscu zmarł motocyklista.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy