Reklama

Reklama

Podtopienia w Chicago po gwałtownych burzach

- Mieszkańcy Chicago i okolic zmagają się ze skutkami ostatnich ulew. Tylko w nocy ze środy na czwartek w Chicago spadło 127 mm deszczu. Gwałtowne burze spowodowały chaos na drogach i odwołanie co najmniej 600 lotów na międzynarodowym lotnisku O'Hare.

W związku ze wzrostem zagrożenia powodziowego gubernator stanu Illinois Pat Quinn ogłosił w czwartek stan alarmowy na terenie tego stanu. Wezwał też mieszkańców do stosowania się do zaleceń lokalnych władz  dotyczących ewakuacji i zamknięć dróg.

Reklama

"Musimy pamiętać, że woda może być groźna. Rośnie poziom wód nie tylko na rzece Missisipi, ale także na innych rzekach w stanie Illinois. Niektóre miejsca są już pod wodą. Wiele dróg w północno-wschodnim rejonie Illinois jest nieprzejezdnych" - powiedział gubernator Quinn.

Po kilkugodzinnych nocnych ulewach w czwartek rano w Chicago i na

przedmieściach tej metropolii zamknięto część autostrad i wiele ulic.

Strażacy udzielali pomocy  ludziom, którzy utknęli w pojazdach na zalanych odcinkach dróg a służby drogowe odholowywały pojazdy, które utknęły w wodzie. Na południu Chicago olbrzymia 12-metrowa dziura w asfalcie pochłonęła trzy samochody. Kierowca jednego z pojazdów został poważnie ranny.

Najwięcej problemów mają mieszkańcy potopionych północno-zachodnich

dzielnic tego miasta położonych w pobliżu rzeki Chicago. Wiele ulic

znalazło się w tym rejonie pod wodą. Po niebezpiecznym wzroście poziomu wody w rzece Chicago władze miasta zdecydowały się na uruchomienie systemu umożliwiającego odpływ wody z rzeki do jeziora Michigan. Normalnie jest on zamknięty, by ścieki nie zanieczyszczały wód jeziora.

"Z aktualnych prognoz wynika, że rejonie Chicago może wystąpić sytuacja powodziowa podobna do tej z lat 1986-1987. Jeżeli chodzi o tereny nad rzeką Missisipi spodziewamy się powtórki powodzi z 2008 roku" - ocenił w czwartek przedstawiciel władz stanowych Jonathan Monkena.

Powiększa się liczba miejscowości na przedmieściach Chicago, w  których mieszkańcy zabezpieczają domy workami z piaskiem w związku z lokalnymi podtopieniami. Kilka tysięcy ludzi pozbawionych było w czwartek prądu.

Joe Broda, burmistrz miasteczka Lisle, położonego na zachód od Chicago, ocenił, że od 35 lat, czyli odkąd tam mieszka, nigdy nie było tak  poważnej sytuacji. Zarządzono ewakuację wielu domów w tym  tych, w których mieści się dom opieki społecznej.

Po podtopieniach zamknięto w czwartek ogród zoologiczny w Brookfield, na przedmieściach Chicago. Ewakuowano część zwierząt. Decyzję o zamknięciu ZOO podjęto po raz trzeci w historii tej liczącej 79 lat placówki.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Chicago

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy