Reklama

Reklama

Pożar na Wyspach Kanaryjskich

Około dwóch i pół tysiąca osób ewakuowano z powodu pożaru na wyspie La Palma. Płonie południowa część największej z Wysp Kanaryjskich, oddalona od turystycznych miejsc, plaż i hoteli. Dlatego zdecydowana większość ewakuowanych, to mieszkańcy wyspy.

Spłonęło ponad dwa tysiące hektarów. W płomieniach zginął 54-letni pracownik nadleśnictwa. Prawdopodobnie sprawcą pożaru jest 27-letni Niemiec. Mężczyzna od wczoraj przebywa w areszcie. 

"Usłyszeliśmy hałas. Podeszliśmy do okna i zobaczyliśmy płomienie. Przestraszyliśmy się, bo były blisko" - opowiada mieszkaniec Las Indias, jednego z czterech osiedli, któremu zagroził ogień. 

W gaszeniu pożaru, oprócz strażaków, uczestniczą policjanci, żołnierze i ochotnicy. Pogoda nie ułatwia akcji. Na wyspie ma być dziś 37 stopni Celsjusza. Wieje silny wiatr. Stan zagrożenia pożarami wprowadzono na wszystkich wyspach archipelagu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne