Reklama

Reklama

Prezydent Ukrainy o strzelaninie: Jak w latach 90.

Strzelaniny w Browarach w obwodzie kijowskim, do jakiej doszło w piątek (29 maja) z udziałem prawie 100 osób, nie można nazwać zwykłym starciem; to przypominało lata 90. - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Do tej pory zatrzymano 21 uczestników zdarzenia.

W piątek rano grupa uzbrojonych mężczyzn strzelała na ulicy na jednym z osiedli mieszkalnych w podkijowskich Browarach. Zgłoszenie na policję wpłynęło po godz. 7 rano (godz. 6 w Polsce). Część osób zatrzymano na miejscu zdarzenia; niektóre ujęto później w obwodzie żytomierskim i winnickim.

Reklama

W związku z sytuacją w Browarach Zełenski spotkał się z szefem MSW Arsenem Awakowem. "Tego, co się działo, nawet nie można nazwać starciem. To przypominało lata 90.", kiedy miały miejsce wojny gangów - powiedział Zełenski, cytowany przez swoje biuro.

Wynajęci chuligani?

Awakow oświadczył, że w strzelaninie brała udział grupa tzw. tituszek, czyli opłacanych chuliganów, z obwodu winnickiego. "Kijowscy przewoźnicy wezwali tak zwanych tituszek, zapraszając ich ze stolicy i z obwodu winnickiego" - podkreślił Awakow. Według niego osoby, które przybyły z obwodu winnickiego, to pracownicy jednej z firm ochroniarskich. Wyjaśnił, że jeden autobus z uzbrojonymi ludźmi przyjechał z Winnicy, a druga grupa przyjechała z Kijowa trzema busami. Trzech rannych przebywa w szpitalu.

Wydział prasowy policji obwodu kijowskiego przekazał, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż do strzelaniny doszło na tle konfliktu między przedsiębiorcami zajmującymi się przewozami pasażerskimi i nielegalnymi przewoźnikami.

Wiceszef MSW: Kryminalne porachunki

Wiceszef MSW Anton Heraszczenko poinformował z kolei, że były to kryminalne porachunki związane z przewozami tzw. marszrutkami (busami). Jak dodał, były one wynikiem "nieprzejrzystego podziału tras" ze strony urzędników w obwodzie kijowskim. "Trasy powinny być rozdzielane legalnie i sprawiedliwie, a nie pod przykryciem i za łapówki" - dodał Heraszczenko.

Mer miasta Browary Ihor Sapożko oświadczył natomiast na Facebooku, że przyczyną zdarzenia był podział tras między miastami, który zatwierdza kijowska administracja obwodowa. Ocenił, że sytuacja "zaostrzała się" każdego dnia w związku z brakiem dialogu między władzami miasta i obwodu. Zauważył, że niedawno na jedną z już obsługiwanych tras dopuszczono nową firmę.

W sprawie strzelaniny wszczęto trzy postępowania karne.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje