Protest głodowy Ołeha Sencowa. "Jest z nim katastrofalnie źle"

Stan zdrowia Ołeha Sencowa jest "katastrofalnie zły" - oświadczyła w środę jego kuzynka Natalia Kapłan, która otrzymała list od artysty. Ukraiński reżyser głoduje w kolonii karnej w Rosji.

"Sytuacja nie jest po prostu zła, jest katastrofalnie zła. Ołeh przekazał mi przez adwokata list, w którym napisał, że praktycznie nie wstaje. Napisał, że koniec jest bliski, i nie pisał tego o swoim uwolnieniu" - zrelacjonowała na Facebooku.

Reklama

Według kuzynki Sencow pyta, czy ktokolwiek interesuje się jego głodówką, ponieważ nie otrzymuje żadnych listów i jest całkowicie odcięty od informacji ze świata zewnętrznego. Kapłan dodała, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nalega, by Sencow został przewieziony do szpitala cywilnego w pobliżu miejsca zamieszkania, czyli Krymu.

"Ołeh odmówił. Mówi, że nie przeżyje transportu, a w szpitalu cywilnym w Łabytnangi (Sencow odsiaduje tam wyrok), dokąd już go wożono, znęcają się nad nim gorzej, niż w szpitalu więziennym" - podkreśliła.

"Taka jest Rosja... nie mogę sobie wyobrazić, co jeszcze można zrobić i jak go wyciągnąć... wszystko jest bardzo źle" - napisała Kapłan.

Mimo stanu zdrowia, nie rezygnuje

Dzień wcześniej rosyjski adwokat Sencowa powiedział ukraińskiej stacji telewizyjnej Hromadske, że stan zdrowia jego klienta bardzo się pogorszył: ma bardzo niski poziom hemoglobiny, co doprowadziło do anemii, oraz bardzo niski puls: blisko 40 uderzeń na minutę. Uskarża się również na problemy z sercem i w ostatnim czasie dwukrotnie odmówił hospitalizacji.

Obrońca zapewnił jednocześnie, że artysta nie zamierza rezygnować ze swego protestu głodowego, który prowadzi od połowy maja. Sencow domaga się uwolnienia kilkudziesięciu obywateli Ukrainy, którzy przetrzymywani są w rosyjskich więzieniach.

Skazany za "planowanie działalności terrorystycznej"

Sencow, mieszkaniec Krymu, został zatrzymany na półwyspie wkrótce po jego aneksji przez Rosję w 2014 roku, a następnie skazany w Rosji na 20 lat kolonii karnej na podstawie zarzutów o planowanie działalności terrorystycznej. Organizacje broniące praw człowieka, w tym Amnesty International, uważają, że wyrok zapadł na podstawie sfingowanych dowodów.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje