Prowokacje na granicy rosyjsko-ukraińskiej

Rosja odpowiada prowokacjami na wprowadzenie przez Ukrainę kontroli biometrycznych na swoich granicach - oświadczył we wtorek wiceszef ukraińskiej Państwowej Straży Granicznej Wasyl Serwatiuk.

Dane biometryczne Ukraina pobiera od cudzoziemców od 1 stycznia. Dotyczy to przede wszystkim obywateli 70 krajów "ryzyka migracyjnego", do których Kijów zaliczył także Rosję.

"Tak jak oczekiwaliśmy, w okresie świątecznym doszło do prowokacyjnych działań ze strony Federacji Rosyjskiej wobec naszych obywateli, co związane jest z wprowadzeniem kontroli biometrycznych" - powiedział Serwatiuk, cytowany na stronie internetowej MSW Ukrainy.

Reklama

"Tylko w ciągu ostatniej doby strona rosyjska odmówiła wpuszczenia na swoje terytorium 18 naszych (ukraińskich - PAP) pojazdów bez podania przyczyn i bez sporządzenia odpowiedniej dokumentacji" - podkreślił.

Serwatiuk przewiduje, że w najbliższym czasie takie zdarzenia będą się powtarzały. Poinformował jednocześnie, że od 1 stycznia dane biometryczne pozostawiło na ukraińskich przejściach granicznych 29 tys. cudzoziemców, w tym 24 tys. Rosjan.

Władze w Kijowie nie ukrywają, że pobieranie danych biometrycznych na granicach ma służyć przede wszystkim lepszej kontroli obywateli Rosji, którzy przyjeżdżają na Ukrainę. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow tłumaczył wcześniej, że przed wizytą na Ukrainie Rosjanie będą musieli rejestrować się w systemach MSZ, informując o celu podróży i miejscu pobytu w tym kraju. Zostaną oni także objęci obowiązkiem meldunku.

Od 2014 roku między Kijowem a Moskwą trwa konflikt wywołany przez dokonaną przez Rosję aneksję Krymu oraz działania prorosyjskich separatystów, którzy opanowali część ukraińskiego zagłębia węglowego Donbas, ogłaszając tam dwie samozwańcze republiki ludowe - doniecką i ługańską.

W konflikcie w Donbasie zginęło dotychczas ponad 10 tysięcy osób.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje