​Prywatna giełda kobiecego mleka. Lekarze ostrzegają

W Niemczech ruszyła pierwsza internetowa giełda kobiecego mleka. Kobiety mogą kupić tam naturalny pokarm dla dzieci. Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem związanym z obcym pokarmem.

Giełda kobiecego mleka funkcjonuje jak każda inna giełda w internecie, gdzie spotykają się amatorzy i oferenci określonego produktu. Wcześniej już kobiety wspomagały się nawzajem kontaktując się przez portale społecznościowe. Teraz mają do tego specjalne forum.

Giełdę muttermilch-boerse.de założyła Tanja Mueller z Hamburga chcąc pomóc kobietom mającym nadmiar pokarmu lub szukającym pokarmu dla swoich dzieci. Cenę pokarmu kobiety ustalają same - ceny świeżego mleka za 100 ml wahają się od 3 do 7 euro. Mleko zamrożone można dostać już nawet za 1 euro. Dzięki takim udogodnieniom jak suchy lód mleko może być nawet przesyłane pocztą, choć właściwie giełda była pomyślana jako platforma dla lokalnych kontaktów i bezpośredniego kontaktu matek.

Może nawet szkodzić

Reklama

W poradnikach i w mediach wciąż się podkreśla, że dla niemowląt nie ma lepszego pokarmu niż mleko matki i nikt tego nie podważa. Pediatrzy ostrzegają jednak przed karmieniem dzieci mlekiem obcych kobiet. Jak zaznaczył w wydanym w czwartek (5.02) oświadczeniu Związek Lekarzy Pediatrów, obcy pokarm może być dla niemowląt niezdrowy albo wręcz niebezpieczny.

- Kobiety-dawczynie mogą przyjmować leki lub używki i mieć zakaźne choroby jak Aids czy żółtaczka - zaznacza Wolfram Hartmann, prezes zrzeszenia zawodowego lekarzy. Mleko kobiece nie jest w żaden sposób poddawane niezależnym kontrolom. Sama matka, nabywając mleko nie jest w stanie sprawdzić, czy obcy pokarm nie jest przypadkiem szkodliwy dla jej dziecka.

Jak twierdzi Wolfram Hartmann nawet mleko od zdrowej matki, bez żadnych skażeń czy toksyn może ulec zepsuciu w czasie transportu. Poza tym kobiecy pokarm musi być dokładnie dostosowany do wieku niemowlęcia, gdyż na przykład pokarm matki, która ma kilkumiesięczne dziecko ma skład niewłaściwy dla dziecka nowonarodzonego. Związek Lekarzy Pediatrów radzi matkom, aby w przypadku, gdy same nie mają dość pokarmu, sięgały raczej po pokarm sproszkowany.

Wzajemne zaufanie to jeszcze za mało

- Mleko to płyn fizjologiczny i zawsze może w nim być coś, czego tam być nie powinno - zaznacza także ginekolog prof. Klaus Vetter. Jest on rzecznikiem prasowym Narodowej Komisji Naturalnego Karmienia w Federalnym Instytucie Oceny Ryzyka (BfR).

Giełdy kobiecego pokarmu działają na bazie wzajemnego zaufania i nikt nie może być pewien, czy oferowany pokarm nie zawiera np. wirusów HIV czy kiły, ostrzega prof. Vetter.

- Nawet, jeżeli kobiety oferujące pokarm twierdzą, że poddawały się testom w okresie ciąży, zawsze pozostaje ryzyko, którego nie można wykluczyć - podkreśla prof. Vetter. Teoretycznie kobiety mogą bowiem także się zarazić już po urodzeniu dziecka. Także okazywane dokumenty jak książeczka zdrowia matki nie dają żadnej gwarancji, bo z powodów ochrony danych osobistych, nie wpisuje się tam, czy ktoś jest nosicielem HIV albo innych chorób.

Przyjęte we wschodnich Niemczech

Podawanie niemowlętom mleka obcych kobiet nie jest generalnie czymś nowym. Wcześniej znana była instytucja mamki, kobiety, która karmiła powierzone jej dzieci. Po roku 1919 w Niemczech powstał pierwszy bank kobiecego pokarmu, założony przez lekarkę-pediatrę Marie Elise Kayser w Magdeburgu. Niewiele z tych banków pokarmu przetrwało do dziś, większość we wschodniej części Niemiec. W zachodnich Niemczech taki bank działa tylko w Monachium.

Gromadzone w bankach mleko pochodzi od zbadanych kobiet, które muszą spełniać określone warunki. Ich pokarm jest pasteryzowany i zamrażany, i służy do odżywiania wcześniaków lub słabych dzieci, których matki same nie mają pokarmu.

dpa, epd / Małgorzata Matzke, red.odp.: Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle


Dowiedz się więcej na temat: giełda kobiecego mleka | karmienie piersią

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje