Reklama

Reklama

Republikanin Joe Walsh chce być rywalem Donalda Trumpa w batalii o Biały Dom

Konserwatywny gospodarz programu radiowego i były kongresman ze stanu Illinois Joe Walsh ogłosił w niedzielę, że chce wystartować w prawyborach, by zdobyć nominację Partii Republikańskiej jako jej kandydat w wyborach prezydenckich. Powiadomił o tym w programie telewizji ABC "This Week".

Walsh był ulubieńcem Tea Party i został wybrany do Izby Reprezentantów Kongresu USA w 2010 roku. Służył tam tylko przez jedną kadencję. Był niegdyś żarliwym zwolennikiem Donalda Trumpa, ale później stał się jego zaciekłym krytykiem. Rzucił prezydentowi wyzwanie, wytykając mu niekompetencję.

Reklama

"Zamierzam zrobić wszystko, co w mojej mocy. Nie chcę, żeby on wygrał" - podkreślił Walsh w rozmowie z prowadzącym program ABC George'em Stephanopoulosem.

Przekonywał, że konserwatyści muszą mieć alternatywę. Zarzucał prezydentowi m.in. niezdolność do sprawowania urzędu, niekompetencję, napady złości.

Jak wynika z sondaży, Trump cieszy się popularnością przeważającej większości republikańskiego elektoratu. Według ankiety Monmouth University z minionego tygodnia, popiera go 84 proc. zwolenników tej partii. W badaniu opinii publicznej Fox News na początku tego miesiąca opowiedziało się za nim 88 proc. Identyczne wsparcie zapewnili Trumpowi republikańscy uczestnicy sondażu Gallupa.

Walsh przedstawił się jako polityk przyjmujący twardą postawę wobec imigrantów. Wyjaśnił, że rzuci wyzwanie Trumpowi nie jako przedstawiciel centrum, ale prawicy oraz na gruncie moralnym.

Stephanopoulos dał wyraz wątpliwościom, czy były kongresman jest najwłaściwszą osobą do wysunięcia tego argumentu, zważywszy na jego kontrowersyjne wypowiedzi, od używania rasistowskich obelg na Twitterze po propagowanie kłamstw wokół aktu urodzenia i religii Baracka Obamy, którego nazywał muzułmaninem, wrogiem i zdrajcą.

Walsh tłumaczył, że przeprosił Obamę. Jak oświadczył, pomógł "stworzyć Trumpa" i czuje się za to odpowiedzialny. Dodał, że przyznanie tego nie przychodzi mu łatwo.

Powiedział, że zdaje sobie sprawę z niewielkiego prawdopodobieństwa odebrania nominacji republikańskiej Trumpowi. Pragnie jednak zaoferować wyborcom GOP alternatywną wizję partii.

Wcześniej w CNN były kongresman przypomniał, że głosował na Trumpa w 2016 roku. Tylko dlatego, jak zaznaczył, że jego kontrkandydatką była Hillary Clinton.

Walsh jest dotychczas drugim republikaninem, który pragnie się zmierzyć w batalii o nominację GOP z obecnym prezydentem. Powiedział, że skłoniła go do tego pozytywna reakcja na artykuł, który zamieścił na początku sierpnia w "New York Timesie". Pisał tam wówczas o potrzebie konkurencji dla Trumpa w republikańskich prawyborach.

Według doradców Walsha, w najbliższych tygodniach spędzi on dużo czasu stanach Iowa i New Hampshire, mających na ogół duży wpływ na wyniki amerykańskich prawyborów.

W kwietniu o ubieganiu się o nominację GOP poinformował były republikański gubernator Massachusetts Bill Weld. Nie odbiło się to jednak szerokim echem.

Zamiar wystartowania w wyścigu o Biały Dom zgłaszał też były republikański członek Izby Reprezentantów USA z Karoliny Południowej Mark Sanford.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama