Rezolucja ws. ludobójstwa Ormian. Rząd Niemiec dementuje doniesienia

Rząd Niemiec zdementował podaną przez "Spiegel online" wiadomość, że zamierza zdystansować się od rezolucji Bundestagu potępiającej masakrę Ormian przez imperium osmańskie jako ludobójstwo. "Nie ma o tym mowy" - powiedział w piątek rzecznik rządu.

"Rząd federalny nie dystansuje się od tej ani innych rezolucji Bundestagu, wręcz przeciwnie, wspiera i broni prawa suwerennego organu konstytucyjnego, jakim jest Bundestag, do wypowiadania się na każdy temat" - powiedział rzecznik Steffen Seibert dziennikarzom w Berlinie.

Rezolucja "prawnie wiążąca"

Reklama

Zaznaczył, że sam Bundestag ocenia rezolucję jako "prawnie niewiążącą". Doniesienia medialne są błędne - podkreślił w imieniu kanclerz Angeli Merkel Seibert. "Nie może być mowy o zdystansowaniu się" - powtórzył.  

"Spiegel online" podał wcześniej w piątek, że niemiecki MSZ i urząd kanclerski postanowiły zdystansować się od kontrowersyjnej rezolucji, aby poprawić relacje z Turcją. Redakcja zwraca uwagę, że rząd od początku nastawiony był sceptycznie do działań parlamentu w tej sprawie. W głosowaniu nad uchwałą 2 czerwca nie wzięli udziału ani Merkel, ani szef dyplomacji Frank-Walter Steinmeier.

Uchwała Bundestagu została przyjęta pomimo protestów strony tureckiej i doprowadziła do znacznego pogorszenia się relacji między Niemcami a Turcją. Jednym z następstw dyplomatycznych tarć jest brak zgody władz tureckich na wizytę niemieckich deputowanych w bazie lotniczej Incirlik, w której rozlokowane są niemieckie samoloty biorące udział w akcji przeciwko Państwu Islamskiemu. 

Za uchwałą autorstwa CDU/CSU, SPD i Zielonych, zatytułowaną "Pamięć o ludobójstwie Ormian i innych chrześcijańskich mniejszości 101 lat temu", głosowali niemal wszyscy posłowie tych klubów. Tylko jeden deputowany z klubu CDU/CSU głosował przeciw. Dokument poparła także Lewica, chociaż ze względu na sprzeciw partii chadeckich nie dopuszczono jej do prac nad tekstem uchwały.

Według historyków w latach 1915-1917 w dokonanych przez siły tureckie rzeziach i deportacjach życie straciło około 1,5 mln ormiańskich mieszkańców ówczesnego imperium osmańskiego. Będąca jego prawnym następcą Turcja sprzeciwia się stosowaniu terminu ludobójstwo w odniesieniu do tamtych wydarzeń.

Natura i skala tej zbrodni pozostają niezmiennie tematem sporu. Historycy powszechnie reprezentują pogląd, że masakra chrześcijańskich Ormian była pierwszym aktem ludobójstwa w XX wieku. Strona turecka kwestionuje nie tylko termin ludobójstwo, lecz także liczbę ofiar, twierdząc, że jest ona zawyżana. Przyznaje jedynie, że w walkach między Turkami a Ormianami było wiele ofiar po stronie Ormian, mówi jednak o ofiarach wojny domowej i zamieszek.

Rząd Niemiec stara się unikać zadrażnień z władzami Turcji, obawiając się negatywnego wpływu na umowę Unia Europejska-Turcja, która jest zdaniem Berlina kluczem do rozwiązania kryzysu migracyjnego.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje