Rosja chce ścigać Litwinów. "To absurd"

Próba ścigania przez Rosję Litwinów, którzy nie chcieli służyć w sowieckiej armii, to absurd - stwierdza minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevicius, komentując ostatnie działania rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości.

"Takie oświadczenia wydają mi się dziwne, szczególnie w kontekście tego, że Rosja wcześniej wielokrotnie podkreślała, iż nie może odpowiadać za grzechy popełniane w imię Związku Sowieckiego, bo jest innym państwem" - skomentował Linkevicius w rozmowie z litewską agencją BNS.

Reklama

Biuro litewskiego Prokuratora Generalnego na początku tygodnia poinformowało, że otrzymało prośbę od strony rosyjskiej "o pomoc prawną w  zakresie ścigania osób, które odmówiły służby wojskowej w armii ZSRR".

Linkevicius dodał, że "rosyjskie decyzje nie są zagrożeniem, z którym Litwa nie mogłaby sobie poradzić" i podkreślił, iż odmowa służby wojskowej w obcej armii nie jest na Litwie przestępstwem.

Rosja chce ścigać Litwinów, którzy odmówili służby w armii ZSRR po ogłoszeniu przez Litwę niepodległości 11 marca 1990 roku.

Według danych Ministerstwa Obrony Litwy podawanych przez BNS, 1562 Litwinów odmówiło służby w ZSRR w latach 1990-91. Ponad kilkudziesięciu zostało wcielonych siłą, kilkudziesięciu uwięziono, kilka osób zmarło.

1465 Litwinom udało się uciec od służby poprzez zmianę miejsca zamieszkania i życie w ukryciu aż do ostatecznego rozpadu ZSRR.

ML

Dowiedz się więcej na temat: Litwa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje