Reklama

Reklama

Rosja: "Czy jesteśmy gorsi od Egiptu i Tunezji?"

Sympatycy opozycji manifestowali w sobotę na placu Aleksandra Puszkina w Moskwie, żądając dymisji premiera Władimira Putina i jego rządu.

Demonstracja odbyła się za zgodą władz. Zorganizował ją Komitet Pięciu Żądań, w którego skład wchodzi m.in. ruch Solidarność Borysa Niemcowa, Zjednoczony Front Obywatelski (OGF) Garriego Kasparowa i Front Lewicowy (LF) Siergieja Udalcowa.

Reklama

Uczestnicy akcji domagali się również rozwiązania obu izb parlamentu - Dumy Państwowej i Rady Federacji - oraz przeprowadzenia wolnych wyborów.

Żądali także radykalnej wymiany kadr w milicji i służbach specjalnych oraz zagwarantowania przejrzystego, prorozwojowego budżetu federalnego.

Manifestujący domagali się też zwolnienia z aresztu Udalcowa, zatrzymanego po innej akcji opozycji w Moskwie.

Zwracając się do zebranych, Kasparow oświadczył, że również w Rosji możliwa jest polityczna odwilż. Według niego, wszystko jest w rękach obywateli.

- Nikt nie ma prawa decydowania za nas, jak będziemy się rozwijać, w jakim kierunku pójdziemy - oznajmił lider OGF.

Jego zdaniem, "to nieprawda, że wolność w Rosji może być dana tylko odgórnie".

- Czy jesteśmy gorsi od Egiptu i Tunezji, Libii i Bahrajnu, gdzie ludzie wychodzą na ulice, bo wiedzą, że tylko sami mogą zapewnić sobie wolność? - zapytał Kasparow i dodał: "Wolność - to nasze święte prawo, którego mamy obowiązek bronić".

To już trzecia taka manifestacja Komitetu Pięciu Żądań. Poprzednie odbyły się w październiku i grudniu 2010 roku. Demonstracja miała spokojny przebieg.

Dowiedz się więcej na temat: Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje