Reklama

Reklama

Rosja nie boi się europejskich sankcji

Na Kremlu dominuje przekonanie, że Unia Europejska jest tak podzielona, że na szczycie w Brukseli nie zdobędzie się na żadne polityczne i ekonomiczne kroki przeciwko Rosji. Jutro w stolicy Belgii odbędzie się nadzwyczajne spotkanie przywódców krajów UE na temat sytuacji na Kaukazie.

Rosjanie są pewni, że UE nie wprowadzi żadnych sankcji. Ciężko bowiem nad tym pracowali ze swoimi sojusznikami we Wspólnocie - Niemcami i Francją. Dzisiaj w Libii doszło do spotkania premiera Włoch Silvio Berlusconiego z wicepremierem Rosji Siergiejem Iwanowem. Po tej rozmowie rosyjski polityk tryskał optymizmem. Wprowadzenie sankcji, dążenie do ukarania Rosji za jakoby agresję na miłującą pokój Gruzję? Dzisiejsze spotkanie pokazuje, że nie wszyscy tak myślą - powiedział Iwanow w wywiadzie dla telewizji Vesti.

Reklama

Inni rosyjscy politycy spokojnie milczą i przygotowują się, aby jutro najpewniej pochwalić europejski pragmatyzm i realizm.

Pomoc humanitarna dla Gruzji, udział UE w jej odbudowie i powołanie pod egidą Wspólnoty międzynarodowych sił pokojowych - takie są oficjalnie najważniejsze punkty polskiego stanowiska w sprawie rosyjsko-gruzińskiego konfliktu. Jak powiedział "Newsweekowi" premier Donald Tusk, dramatycznym błędem byłoby zagranie przez Polskę roli ostrego, antyrosyjskiego gracza. Ujawnił, że jutro w Brukseli będzie za tym, aby Unia Europejska uzależniła zorganizowanie kolejnego szczytu UE-Moskwa od całkowitego wycofania rosyjskich wojsk z Gruzji.

Ostra krytyka zamiast sankcji wobec Rosji

Ostre potępienie działań Rosji w Gruzji, ale o sankcjach nie może być mowy - takie będzie stanowisko Unii Europejskiej, przynajmniej według polityków Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem polityków i komentatorów, wprowadzenie przez UE restrykcji wobec Rosji jest na razie nierealną kwestią. Wspólnota nie jest bowiem gotowa umierać za Gruzję. Ze względu na duże uzależnienie gospodarcze wielu krajów Unii Europejskiej od rosyjskiej ropy i gazu to jest poważne zagrożenie. W związku z tym dzisiaj mowy o sankcjach być nie może - stwierdził Zbigniew Chlebowski z PO. Dodał, że na razie trzeba dać jednolity sygnał, iż kraje Unii Europejskiej nie godzą się na ostre działania Rosji.

Z kolei Paweł Kowal z PiS liczy na coś więcej. Według niego Wspólnota musi zweryfikować podejście do omijającego nasz kraj Gazociągu Północnego. Dzisiaj stosunek do Gazociągu Północnego w sposób szczególny jest stosunkiem do solidarności unijnej. I dzisiaj także, a może przede wszystkim Niemcy zdają egzamin solidarności unijnej - powiedział. Wydaje się jednak, że bałtycka rura przetrwa tę próbę. A sukcesem nadzwyczajnego szczytu UE będzie już samo ustalenie jednolitego stanowiska w sprawie konfliktu rosyjsko-gruzińskiego.

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje