Rosjanie oskarżani o zamach na Skripala zaginęli

Rosjanie podejrzewani o atak chemiczny w brytyjskim mieście Salisbury zaginęli. Poinformowała o tym szefowa telewizji RT Margarita Simonian. Dzień wcześniej kremlowska telewizja opublikowała wywiad z podejrzanymi, a dziś ich telefony nie odpowiadają i nie wiadomo, gdzie się oni znajdują. Władze Wielkiej Brytanii podejrzewają Aleksandra Pietrowa i Rusłana Boszyrowa o dokonanie zamachu na Siergieja Skripala i jego córkę Julię.

Pietrow i Boszyrow w środę wieczorem przyszli do redakcji telewizji RT i udzielili wywiadu szefowej stacji Margaricie Simonian. Rozmowa została opublikowana w czwartek. Mężczyźni oświadczyli, że pojechali do Salisbury, aby obejrzeć tamtejszy kościół, nigdy nie mieli kontaktu z żadnymi truciznami i nie są funkcjonariuszami rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

Reklama

"Powiedzieli, że jeśli znajdą swoje zdjęcia na tle kościoła w Salisbury, to mi przyślą. Czekam do tej pory" - cytuje wypowiedź Margarity Simonian portal Rambler.ru. Szefowa telewizji RT poinformowała również, że telefon, z którego dzwonili do niej Pietrow i Boszyrow jest wyłączony.

Wcześniej rosyjski dziennik "Nowaja Gazieta" nazwał wypowiedzi Pietrowa i Boszyrowa "kremlowską klaunadą", a MSZ Wielkiej Brytanii uznał ich oświadczenia za "kłamstwa".

Władze Wielkiej Brytanii opublikowały materiały wideo, fotografie obu mężczyzn i część dowodów, które mają świadczyć, że Pietrow i Boszyrow są zamieszani w zamach na Siergieja Skripala i jego córkę Julię. Londyn twierdzi, że zamachu dokonano za wiedzą najwyższych władz Rosji i wskazuje między innymi osobistą odpowiedzialność Władimira Putina. Solidarność z Wielką Brytanią wyraziło kilkadziesiąt państw, w tym Polska ograniczając kontakty z Moskwą i wydalając, niektórych rosyjskich dyplomatów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje