Rozpoczął się proces Demjaniuka

Z ponadgodzinnym opóźnieniem rozpoczął się przed sądem w Monachium proces 89-letniego Johna Demjaniuka, domniemanego byłego strażnika w hitlerowskim obozie zagłady w Sobiborze. Jest on oskarżony o pomoc w zamordowaniu 27 900 Żydów w Sobiborze w 1943 r.

To jeden z ostatnich dużych procesów o zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej. Monachijski sąd zaplanował 35 dni procesowych do maja 2010 roku. Ciężko chory Demjaniuk może brać udział w rozprawach nie dłużej niż przez dwie 90-minutowe sesje dziennie.

Reklama

Oskarżony został przywieziony na salę sądową na wózku inwalidzkim. Stale obecni są w pobliżu lekarze.

Procesowi towarzyszy duże zainteresowanie opinii publicznej i mediów z całego świata; w monachijskim sądzie akredytowało się ponad 200 dziennikarzy, którzy chcą obserwować rozprawę. Na sali sądowej dla prasy przewidziano jednak niespełna 70 miejsc. Ze względu na dużą liczbę zainteresowanych oraz zwiększone środki bezpieczeństwa planowany na godzinę 10 proces rozpoczął się prawie półtorej godziny później.

W sądzie obecnych jest około 20 oskarżycieli posiłkowych, w większości Żydów, którzy stracili krewnych w Sobiborze.

Zeznania złożą dwaj naoczni świadkowie: urodzony w Izbicy 82-letni dziś Tomasz Blatt, który zdołał uciec z Sobiboru w czasie powstania więźniów w 1943 roku, oraz 88-letni Holender Jules Schelvis, także były więzień obozu zagłady. Rodziny obu mężczyzn nie przeżyły niewoli.

Przeciwko pochodzącemu z Ukrainy Demjaniukowi to potwierdzenie służby w SS z numerem 1393. Według odręcznej notatki na dokumencie w marcu 1943 roku został odkomenderowany do Sobiboru. Adwokaci oskarżonego podważają autentyczność tego dokumentu.

Demjaniuk był na początku II wojny światowej żołnierzem Armii Czerwonej. W 1942 r. trafił do niemieckiej niewoli i - według prokuratury - został wysłany do obozu szkoleniowego formacji SS w Trawnikach, z którego wywodzili się strażnicy stanowiący późniejszą obsługę obozów koncentracyjnych i obozów zagłady.

Po wojnie został zarejestrowany w Niemczech jako tzw. przesiedleniec (displaced person). W 1952 roku wraz z rodziną wyjechał do USA. Osiedlił się na przedmieściach Cleveland w stanie Ohio i dostał pracę w fabryce samochodów Forda.

Zarzuty o udział Demjaniuka w zagładzie Żydów pojawiły się w drugiej połowie lat 70. Miał on być osławionym "Iwanem Groźnym", który obsługiwał komory gazowe w Treblince. W 1981 roku pozbawiono go obywatelstwa USA, a w 1986 został wydany Izraelowi, gdzie dwa lata później skazano go na śmierć.

Jednak Sąd Najwyższy Izraela uchylił ten wyrok ze względu na brak wystarczających dowodów, jakoby to Demjaniuk był "Iwanem Groźnym". Po siedmiu latach spędzonych w izraelskim więzieniu powrócił do USA. W 2002 roku ponownie stracił obywatelstwo, po tym jak amerykański sąd uznał dowody, iż był on strażnikiem w hitlerowskich obozach zagłady.

Dopiero w marcu 2009 r. monachijski sąd zdecydował się wydać nakaz aresztowania Demjaniuka. 12 maja, po przegraniu apelacji przed Sądem Najwyższym USA, został on przetransportowany samolotem do Monachium.

Czy po tylu latach proces Demjaniuka ma jeszcze sens? Wypowiedz się na FORUM

Dowiedz się więcej na temat: oskarżeni | Sobibor | John Demjaniuk | Monachium | forum | USA | prawo | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy